Dodaj do ulubionych
Mizantropia...
   Słowo mizantropia pochodzi od greckiego misanthropia: od miesein - nienawidzieć i anthropes - człowiek. Mizantropia to społeczna i psychologiczna postawa, cechująca się niechęcią do kontkatu z ludźmi i wszystkim, co jest z nim związane (pod pojęciem mizantrop rozumie się samotnika, odludka) ale nie nienawiść czy wrogość do konkretnych jednostek czy grup. Mizantrop przeważnie jest również indywidualistą, co powoduje różne, skrajne zachowania: od izolacji od reszty społeczeństwa aż do silnej nienawiści do ludzkości, prowadzącej do aktów przemocy i dążenia do jej zniszczenia. Za skrajny przypadek może tu posłużyć Carl Panzram, który zamordował conajmniej 21 osób. W roku 1922 kiedy trafił do więzienia w Waszyngtonie powiedział "Nienawidzę całej tej pieprzonej ludzkiej rasy. Jedyną prawdziwą przyjemnością w obcowaniu z nią było jej mordowanie.". Często mizantrop dodatkowo cierpi na niską samoocenę samego siebie, depresję a nawet tendencje samobójcze...



   "H.L.Mecken powiedział: "Zastrzegam sobie prawo bycia człowiekiem samotnym". Nie tęsknię za towarzystwem. Przeszkadza mi ono. Żyję dla przyjemności. Jest niewiele osób, które mogą dać mi tyle przyjemności, co działania, które sam wykonuję. Wolę tworzyć przyjemność zgodnie z moimi kaprysami niż być uzależniony od kaprysów innych. Kończę zabawianie innych. Lub ich wychowywanie. Znajduję lepsze towarzystwo w nieożywionych przedmiotach i zwierzętach, ponieważ mogę cieszyć się ich obecnością, nie zużywając przy tym moich psychicznych sił. W rzeczywistości dostarczają mi one nie tylko rozrywki, lecz także pożywienia dla myśli przez swoją stymulację stosowną do moich idei. (...)

   Biorąc pod uwagę to wszystko, co ludzie mają do powiedzenia, mogliby równie dobrze nic nie mówić. Są zaledwie ozdobą pokoju - humanoidy służące uniknięcia tego, co może być zinterpretowane jako samotność. Większość kontaktów międzyludzkich, które są niczym więcej niż grami i nieważnymi rozmowami, nie jest stratą czasu zaangażowanych w nie. Są one niezbędne do ich przeżycia, aby nie umarli z nudów. Kontakty międzyludzkie są stratą najcenniejszej części jego istnienia: czasu. Czas spędzony na "bycie lubianym" mógłby być lepiej wykorzystany na "lubienie bycia". Łatwo mi wyjaśniać taką postawę. Nie szukam osób, które bym pokochał, lecz i tak jestem kochany przez tych, którzy stąpają po gwiazdach. W dodatku mogę zarówno działać, jak po prostu być. Mogę uczciwie powiedzieć "Jestem, kim jestem". Dopóki ktoś tego nie może, nie może być niezależny od innych. Trzeba stać się całością, zanim można być samym, a jednocześnie nie samym.

   Co mnie motywuje? Co usprawiedliwia moje istnienie? Tym, co mnie podtrzymuje jest świadomość, że gdybym popadł w kłopoty, przegrał, zachorował, umarł, to uszczęśliwiłoby to tyle osób, że moja siła tkwi w moim istnieniu. Kiedy myślę o tych wszystkich, którzy cieszyliby się moim cierpieniem, doznają przypływu siły i energii wystarczająco dużego, aby przezwyciężyć każdą dolegliwość. To nie moja miłość do ludzkości, lecz raczej uraza i oburzenie ludzkości na mnie podtrzymują mnie na duchu. Maja pogarda i lekceważenie dla mas przeciętniaków w ogólności i dla tych, którzy mnie oczerniają, w szczególności, są dla mnie źródłem regeneracji. Sam ustanowiłem prawo dla siebie - nie przez to, co mogę robić, ale przez to, jak ważne jest dla innych, bym był nienawidziany, szkalowany i nie rozumiany. Rzadko usłyszycie, jak skarżę się na mój los, bo został on przeze mnie starannie zaplanowany. Nawet gdyby nie był, nie skarżyłbym się. Nienawidzę narzekających. Nikt nie przejmuje się zmartwieniami innych. Kiedy ktoś wyrzuca z siebie swoje problemy przed kimś innym, to po prostu osłabia to narzekającego w oczach słuchacza. O wiele lepiej jest wzbudzić dalszą niechęć rozczarowując tych, którzy chcieliby cię umniejszyć, odmawiając okazywania niepokoju.

   Odmawiam chorowania, bo to uczyniłoby moich wrogów zdrowszymi. Odmawiam zrywania więzów z dobrym towarzyszem, bo gdybym to zrobił, innym łatwiej byłoby znieść ich samotność. Odmawiam, aby mój smutek został poznany, bo mój smutek jest radością kogoś innego. Odmawiam nawet okazywania oburzenia, bo rozjaśniłoby ono serca tych, którym poświęca się mało uwagi.

   Podziwiam mojego bullteriera. Typhon, który potrafi wściekać się, warczeć i próbować zabić machając przy tym ogonem. Dla niego warczenie i rozrywanie przeciwnika jest najwyraźniej rozrywką, sportem. Można się od niego nauczyć czegoś wspaniałego. W swojej wściekłości nie da ofierze satysfakcji pomyślenia, że być może jest nieszczęśliwy. Wręcz przeciwnie, niweczy swoją ofiarę tym bardziej, bo nie może ona być zadowolona nawet w taki sposób, w jaki masochista jest zadowolony z bycia bitym. Dopóki nie potrafisz czerpać przyjemności z doprowadzania wroga do nędznego stanu, będzie on wysysał twoje siły życiowe przez tę pozbawioną humoru złość, jaką w tobie wzbudza. Powaga twojego gniewu będzie w niezauważalny sposób zwiększać twoje miłosierdzie z każdym ciosem, jaki zadajesz, a przez to czynić cię mniejszym.

   Dzięki praktyce, zamieniam wściekłość na dający przyjemność sport tak automatycznie i bez wysiłku, że rzadko, jeśli wcale, jest możliwe, aby ktoś czerpał przyjemność z mojego gniewu. Opieram się chorym pragnieniom moich wrogów poprzez czerpanie radości z ich niewygody. Gdybym nie zadawał im bólu, nie powinienem był być ich wrogiem. Jeżeli nie potrzebuję robić nic poza pozostawaniem w obecnym stanie, aby czynić sobie wrogów, jestem doprawdy szczęśliwy, bo znać mnie - to nienawidzić mnie. Ludzie nienawidzą tego, czego się boją. Osiągnąłem potęgę bez wysiłku, po prostu przez bycie. Nigdy nie umrę ponieważ moja śmierć wzbogaciłaby niezdolnych. Nigdy nie mógłbym postąpić tak miłosiernie. Czy to ironia, że zawsze czyniłem postęp tylko wtedy, gdy kogoś raniłem? (...)

   Kiedyś, kiedy miałem pewne nieprzytomne pomysły, mogłem uważać "Żaden człowiek nie jest wyspą" Johna Donne'a za usprawiedliwienie dla istnienia przeciętności. Ale "Bo ludzie potrzebują ludzi" to już dziś niewystarczające usprawiedliwienie dla ich istnienia. Ja potrzebuję osób - konkretnych osób, nie ludzi. Słowo "ludzie" nabrało egalitarnego znaczenia, które uważam za odpychające. Są ludzie, którzy są wyspami, sami dla siebie, lecz większość jest fragmentami kontynentu - częściami czegoś większego. Jeśli grudka ziemi - a są grudkami ziemi - zostaje zmyta przez morze, kontynent staje się bogatszy, choć mniejszy. Gdyby cypel został zmyty przez morze, ktoś mógłby się przejąć, w wypadku gdyby stała na nim wzniesiona przez niego dużym wysiłkiem budowla. Ale śmierć żadnego człowieka, oprócz tego, którego znam, nie uszczupla mnie. Śmierć innych ludzi czyni Ziemię słodszym i wygodniejszym miejscem dla tych, którzy umieją rozkoszować się każdą spędzoną na niej chwilą. Śmierć każdego bezużytecznego trutnia wzbogaca mnie. Ja wzrastam, a niekompetentni martwi mogą dostarczyć najlepszego nawozu. Wtedy, choć obszar ziemi może być mniejszy, jeśli chodzi o wielkość, będzie bogatszy w żyzną glebę i bujniejszy. Dlatego nigdy nie dowiaduj się, komu bije dzwon. Bije, bo komuś płacą za to, żeby pociągał za sznur."

Anton Szandor LaVey, "The Devil's Notebook"



Mizantropia według Wikipedii:

   Mizantropia to pojęcie ogólnie określające niechęć do ludzi jako do gatunku ludzkiego. Nie jest to uczucie skierowane do poszczególnych jednostek, ale do ogółu populacji (z własną osobą włącznie). Słowo mizantropia pochodzi od greckich słów anthropos - człowiek oraz miseo - nienawidzę. Mizantrop to osoba przejawiająca takie uczucia.

   Mizantropia była przypisywana wielu pisarzom (głównie piszącym satyry), takim jak np. William S. Gilbert. Nie należy jednak mylić każdego humorystycznego czy czarnego spojrzenia na człowieka (często prezentowanego przez pisarzy) za mizantropię. Jonathan Swift jest jednym z pisarzy, którym przypisuje się mizantropię (IV księga podróży Gullivera). Kolejnym przykładem błędnego przypisania mizantropii jest cytat Jean-Paula Sartrea "Piekłem są inni". Cytat ten, na pierwszy rzut oka, wygląda jak przykład czystej mizantropii, jednak są to tylko wnioski z obserwacji dokonanych przez autora odnośnie tendencji ludzi do braku wiedzy o samym sobie. Staramy się przerzucić swoje osobiste lęki i antypatie na innych ludzi zamiast zmierzyć się z nimi osobiście. Często więc patrząc na innych ludzi dostrzegamy w nich najgorsze cechy naszej osobowości.

   Ważną rzeczą jest rozróżnienie pesymizmu filozoficznego i mizantropii. Immanuel Kant powiedział, że "z krzywego kawałka drewna, z jakiego stworzony jest człowiek, nie da się zrobić nic prostego". Nie jest to jednak stwierdzenie mające nawiązywać do nieużyteczności człowieka.

   Arthur Schopenhauer, niemiecki filozof, był powszechnie uznany za mizantropa. Pisał on, że "ludzkie istnienie musi być pewnego rodzaju błędem". Należy jednak dodać, że uczucie mizantropii nie jest jednoznaczne z nieludzkimi uczuciami w stosunku do rodzaju ludzkiego. Schopenhauer uważał, że etyczne traktowanie innych ludzi jest podejściem właściwym, ponieważ wszyscy cierpimy w równym stopniu i wszyscy jesteśmy częścią tego życia. Rozpatrywał on również kwestię samobójstwa ze współczuciem i zrozumieniem (co w jego czasach było rzadkością).

   Ściślej mówiąc, Schopenhauerowi przypisywano mizoginię. Martin Heidegger również ukazał mizantropię w swoich rozważaniach na temat "ich" - tendencjach ludzi do przyjmowania konkretnego spojrzenia na jakąś sprawę tylko dlatego, że "oni tak mówią". W przeciwieństwie do Schopenhauera Heidegger był przeciwny etyce, nakazującej traktować innych ludzi z szacunkiem. W ostatnich czasach Anton LaVey, i jego odłam satanizmu, głosił bardziej radykalną odmianę mizantropii. W swoich rozważaniach doszedł on do sterylizacji części populacji oraz umieszczenia w gettach "niższych form życia ludzkiego".

   Chociaż rzadko, mizantropia znajduje niekiedy swoje miejsce w branży rozrywkowej. Amerykański komik, Bill Hicks, wyrażał mizantropię w swoich występach, porównując rodzaj ludzki z wirusem i nazywając siebie samego "humanistą mizantropem". Temat mizantropii pojawił się również w The Hody Bible - trzecim albumie grupy Manic Street Preachers. Pojawiają się tam takie sformułowania jak "All I preach is extinction" (wszystko co głoszę to wymarcie) i inne, uważane za głęboko mizantropiczne.

   W skrajnych przypadkach mizantropia może prowadzić do seryjnych zabójstw. Carl Penzram, zabójca 21 ludzi, w 1921 roku powiedział, że jego motywem była nienawiść do ludzi.

   Niezależnie od aktualności wizji mizantropicznych, niektórzy sądzą, że ludzie o mizantropicznym spojrzeniu na świat cierpią z powodu depresji, niskiej oceny samego siebie i mogą wykazywać tendencje do myśli samobójczych.

© 2003-2007 by Ecnelis