Dodaj do ulubionych
Dobranoc
   Obudziło ją miałczenie kota sąsiadki. Jak zwykle w nocy wyszedł przez okno, któro posłusznie zamyka się tuż po tym, jak łapa burego persa przekroczy jego próg. Usiłując stłumić żałosne jęki zwierzaka schowała glówę pod poduszkę. Nie wiele to pomogło, musiała więc zmusić się do opuszczenia przytulnej fortecy, chroniącej ją przed mrokiem i zimnem.

   Ostrożnie stąpając natknęła się na pluszaka leżącego pod progiem drzwi do pokoju. Przystanęła zmrożona. "Skąd się tu wziął, przecież wszystkie zabawki schowałam do szafy ...".Pomyślała, że przenosząc je wczoraj z opustoszałego pokoju niechcący go upuściła. Nie chciała myśleć o tym, że pudło z zabawkami było szczelnie zaklejone taśmą.

   Trzymała go chwilę w dłoni, ledwie dostrzegając delikatny kontur misia swatygowanego przez te małe, kochane rączki. Wcisnęła jego lewe oko w głąb głowy, jak zwykł to robić ten mały urwis, gdy uparcie twierdził, że nie wie nic o tej zbitej lampie.

   Zabolało ją serce. Jednocześnie zdawało jej się, że nagle ktoś zacisnął na jej szyi silne ręce. A może właśnie tego chciała.

   Zastanawiała się, kiedy to się stanie. Nie mogła zrozumieć, dlaczego do tego momentu nie czuła kompletnie nic. Tak, jakby ktoś sformatował jej duszę, nie pozostawiając resztek człowieczeństwa. Pamiętała te oczy, które witała z automatycznym uśmiechem w progu kapliczki. Było w nich zdziwienie i oburzenie.

   W tym momencie obudziła się z tego snu, w który zapadła po telefonie policjanta. Świerze wspomnienia ożyły w głowie, tak bardzo niechciane. Starała się go pamiętać uśmiechnętego, bawiącego się zmiętym misiem, ale ten wstrząs wyparł wszystkie inne obrazy, tak cenne jej sercu.

   Uświadomiła sobie, że płacze.

   Usiadła na skraju fotela i przytuliła misia, bo tylko on jej teraz został. Łzy umykały jedna za drugą, tworząc na młodej twarzy rwącą rzekę. Nie mogła ich powstrzymać i nawet nie chciała. Powinna już kiedyś tak zapłakać, ale nie potrafiła. Była zawieszona w próżni.

   Za drzwiami kot nadal zawodził, teraz jednak brzmiało to inaczej. Wstała i podeszła do drzwi. Wciąż płacząć otworzyła i zobaczyła, że kot stoi nie pod drzwiami sąsiadki, jak zwykle, lecz pod jej progiem. Poczuła dziwne ciepło w sercu. Jakby zobaczyła kogoś kochanego, nie widzianego wiele lat. Kot powolnym krokiem wszedł do mieszkania, wskoczył na mały fotelik i zwinął się w kłębek Dziewczyna przestała płakać, jakby ktoś zabrał cały jej żal. Kot popatrzył na nią i raz zamiałczał, lecz jej się zdawało, że słyszy "Dobranoc mamusiu".

Estel



© 2003-2007 by Ecnelis