Dodaj do ulubionych
Recenzje płyt
Depeche Mode - "Precious" / singiel CD
2005 Venusnote Limited




Utwory :
01. Precious (Album Version)
02. Precious (Sasha's Spooky Mix - Single Edit)




Tak niewiele pozostało do ofiarowania

   Ostatni singiel Depeche Mode (utwór "Goodnight lovers"), będący czwartym dzieckiem krążka "Exciter" ukazał się w środku lutego 2002 roku. I praktycznie nic nie znaczył w karierze zespołu, w której od tamtego czasu wydarzyło się naprawdę wiele. Rok 2003 przyniósł solowe płyty Martin'a Gore i Dave'a Gahan'a a także plotki o końcu zespołu, które tylko plotkami pozostały. Zespół wszedł do studia na początku 2005 roku. Singiel będący zwiastunem nowego albumu oficjalnie pojawił się na półkach sklepowych 3 października. Dziecięciu na imię dano "Precious"...

   Wśród fanów zapewne nie ma osoby, która nie znałaby tej kompozycji na długo przed jej wydaniem - wyciekła ona już w połowie lipca, o czym było naprawdę głośno z wielu względów. Na muzykę oczywiście nie będziemy patrzeć przez pryzmat tych wydarzeń, choć pozostawiają one niewątpliwie pewien niesmak. Singielek jest dość zgrabny i... straszliwie ubogi. Tylko dwa utwory! I ten drugi to remiks a nie strona b, której tu nie znajdziemy mimo że w ogóle to singiel ten ma stronę b. Nie pamiętam aby Depeche Mode kiedykolwiek wydali aż tak skromny singiel. Ponadto utwór podstawowy trafił tutaj w wersji albumowej, co tym samym oznacza że wersję radiową (nieco okaleczoną szczerze mówiąc), czyli tą, która teoretycznie ma pierwszeństwo na singla, znajdziemy tylko na wydaniach promocyjnych dla rozgłośni radiowych i że kupując album drugi raz zapłacimy za to samo "Precious". A jakie ono jest? Ulotne, proste i przyjemne. Tak najkrócej można je scharakteryzować. I trudno przy tym powiedzieć czy to wady czy zalety utworu. Brzmieniowo z pewnością jest bardzo ciekawie i elektronicznie, choć nie brak sprytnie zakamuflowanej gitary Martin'a Gore. Grupa kłania się swej przeszłości, czego największym dowodem jest to co dzieje się w okolicy drugiej minuty i trzydziestej sekundy - mała, syntezatorowa eksplozja, która gdyby była nieco mocniejsza otarłaby się o kakofonię. Przypomina to to, co Depeche Mode nagrywało w latach osiemdziesiątych. Wokół najprostszej partii rytmicznej plumka sobie jeszcze prostszy motyw syntezatorowy, co razem stanowi tło dla nieco ospałej i pełnej melancholii melodi. O tak - nastroju w tym utworze nie brakuje. Nastroju zamyślenia i żalu, chęci usprawiedliwienia tego, co się stało. Jak wiadomo Gore napisał ten utwór dla swoich dzieci, próbując choć trochę rozjaśnić im całą sytuację związaną z rozwodem. Adresatem, czyli dziećmi, należy chyba usprawiedliwić tą onieśmielającą infantylność kompozycji. Mnie osobiście "Precious" nie zachwyca, nie porywa i nawet cieszę się że jest rodzynkiem na albumie, bo nie znajdziemy na nim nic do niego podobnego. Jest dobry, ale nie bardzo dobry a tym bardziej wyjątkowy.

   Remiks zamieszczony obok albumowego "Precious" to dość typowa, soczysta łupanka z kilkoma ciekawymi momentami i wnosząca odrobinę czegoś nowego do utworu. W dyskotekach czy tym podobnych lokalach zapewne się sprawdzi, dla słuchacza takiego jak ja czy fana zespołu (to też ja, hehe) nie mając raczej większego znaczenia. Tym podobnych remiksów są miliony i ten się praktycznie niczym nie wyróżnia, choć jego przestrzenne brzmienie od czasu do czasu może się przewinąć jako muzyka w tle nie mogąc jednak być pierszoplanowymi dźwiękami. A szkoda...

   Samo "Precious" odniosło dość spektakularny sukces na liście przebojów radiowej Trójki i już w drugim tygodniu obecności na liście, 9 września, zdobyło jej szczyt. Sytuacja ta wynikła chyba bardziej z determinacji fanów zespołu w głosowaniu na utwór niż wartości samego "Precious", któro moim skromnym zdaniem jako singiel promujący album sprawdza się jedynie poprawnie, nie mając dotatkowo tego impetu, którym powinien charakteryzować się numer jeden.


Depeche Mode - "Precious" / singiel LCD
2005 Venusnote Limited




Utwory :
01. Precious (Sasha's Gargantuan Vocal Mix - Edit)
02. Precious (Misc. Full Vocal Mix)
03. Free



Nigdy nie powinni mnie oswobodzić

   Czy ktoś mi może powiedzieć jaki jest sens w tym aby utwór zaplanowany na stronę b trafił dopiero na limitowaną (LCD) wersję singla a nie podstawową, pozostawiając tą drugą dotkliwie niedorobioną? Czyżby znowu chodziło o pieniądze? Tak to wygląda - chcesz mieć singiel z "Precious" to kup wersję podstawową, chcesz mieć stronę b to kup jeszcze wersję limitowaną, wydając drugie tyle. Takiego czegoś w Depeche Mode chyba jeszcze nie było, choć... coś mi tam świta, ale niewyraźnie. Ale cieszmy się, że w ogóle strona b jest - w USA "Precious" jej nie ma (ma za to więcej remiksów)! Za to w Japonii "Free" trafi jako bonus na "Playing the angel". I na tym utworze skupię się w pierwszej kolejności.

   "Free" nie ma z "Precious" praktycznie nic wspólnego, no może poza czystym, elektronicznym brzmieniem. Jest rozochocone, dynamiczne i niewiele brakuje aby nas podrapało. Ben Hillier, producent płyty, w jednym z wywiadów powiedział, że wszystkie strony b są tak dobre, że z powodzeniem mogłyby znaleźć się na albumie. "Free" w pełni potwierdza te słowa, wprowadzając w zakłopotanie nawet "Precious", do którego jest tylko dodatkiem. Utwór zaczyna się dość chropowatymi, cyfrowymi dźwiękami, przechodzącymi po kilkudziesięciu sekundach w mocny rytm, na którym osadzono równie mocną partię basu, która całą moc pokazuje przy nadejściu zwrotki. Minusem utworu jest jedynie schemat, według którego go zbudowano, ten sam jaki użyto na przykład przy "Sweetest condition" z płyty "Exciter" - dynamiczna zwrotka i wlekący się refren. W refrenie można było chyba zrobić coś dużo lepszego. To, co "Free" wyróżnia na plus i maluje na twarzy uśmiech od ucha do ucha to niesamowite chórki Martin'a Gore'a, które wchodzą w drugiej zwrotce. Ach, ach, ach! To trzeba usłyszeć!

   Na singiel LCD trafiły także dwa remiksy "Precious". Jak nietrudno się domyśleć utrzymane są w tym samym klimacie i tempie co obecne na CD "Precious (Sasha's Spooky Mix - Single Edit)", nie prezentując sobą nic szczególnie interesującego. Fakt ten jeszcze bardziej doskwiera gdy przez siedem minut zmuszeni jesteśmy słuchać prawie cały czas powtarzającego się, dwusekundowego motywu w takim "Precious (Sasha's Gargantuan Vocal Mix - Edit)", któro częściowo rekompensuje to efektem nałożonym na wokal i ostatnią minutą, która brzmi ciekawiej niż poprzedzające ją sześć. Bardziej ubogie w brzmienia pozostaje "Precious (Misc. Full Vocal Mix)", jednocześnie przemycając z oryginału nie tylko sam wokal. Same remiksy nie są złe, ale ile można? W zasadzie ciągle słyszymy to samo. Lepsze i dużo ciekawsze zapewne znajdzie się wśród tych zrobionych przez fanów, niż wydanych oficjalnie...

   Głównie za sprawą "Free" ta wersja singla "Precious" jawi się w moich uszach bardziej atrakcyjnie niż podstawowa. Przy okazji tej małej płytki wspomnieć należy także o poprawie zabezpieczeń spod znaku Copy Controlled, z którymi bez problemu radził sobie pewien program tworzący mp3 w przypadku solowych płyt Dave'a Gahan'a i Martin'a Gore'a i który to przy singlu "Precious" trafił na pewne trudności.


Depeche Mode - "Precious" / singiel DVD
2005 Venusnote Limited




Utwory :
01. Precious (Video)
02. Precious (Motor Remix)
03. Precious (Michael Mayer Ambient Mix)



Rzeczy kruche i delikatne wymagają specjalnej troski

   Znakiem czasu jest to, że singiel pojawia się nie tylko na płycie CD. "Precious" już w przedostatnim tygodniu sierpnia pojawiło się jako digital single, czyli mp3 możliwe do kupienia w internecie a na początku października ukazało się także na DVD, będąc drugim tego typu wydawnictwem w historii Depeche Mode (pierwszym singlem DVD było "Freelove" w 2001 roku).

   Jak wiadomo nośnik DVD daje znacznie więcej możliwości niż CD, któro jeszcze tylko w przemyśle muzycznym nie odchodzi w zapomnienie (i pewnie nie odejdzie). I pierwsze co się z DVD kojarzy to nie dźwięk, ale obraz. Idąc tym śladem dochodzimy do... najnowszego teledysku Depeche Mode, którego obecność na tym krążku jest obowiązkowa. Klip wyreżyserował Uwe Flade, którego wcześniej poznaliśmy z pracy pod tytułem "Enjoy the silence 04" a także obrazu do "Bottle living", solowego utworu Dave'a Gahan'a. Oba z tych teledysków charakteryzowało to, że podczas pracy nad nimi używano w przeważającej ilości mocy i dobroci (choć to kwestia dyskusyjna) komputerów - "Enjoy the silence 04" to pełna animacja a "Bottle living" to Dave wklejony w komputerowo wygenerowane otoczenie. I nie inaczej jest w przypadku "Precious", co już w momencie pierwszych zapowiedzi klipu i informacji że zdjęcia trwały jeden dzień i ograniczały się do kilku ujęć zespołu w blue boxie wywołało wśród fanów jęk zawodu, potęgowany dodatkowo faktem iż chyba na dobre od kręcenia klipów Depeche Mode odszedł Anton Corbijn. Ale narzekanie na to, czego jeszcze się nie widziało i czego jeszcze nie ma nie jest chyba tylko domeną fanów Depeche Mode. Sam teledysk w wersji bardzo roboczej wyciekł w połowie lipca, wersja ostateczna (nieco zmieniona w stosunku do planu wersji roboczej) miała premierę 12 września. I jak to można było przewidzieć podzieliła fanów.

   Klip rzeczywiście jest zupełnie inny niż wszystkie poprzednie zespołu. Przede wszystkim za sprawdą tego, iż w całości powstał na ekranie monitora. Zespół płynie w nim na opustoszałym statku przez wody pogrążone w mroku nocy i wypełnione mechanicznymi rybami (zamiast wnętrzności mają różne trybiki i koła zębate). Całość jest dość melancholicja i wypełniona głównie dwoma kolorami - ciemnym błękitnym oraz złotym, będącymi ciekawym połączeniem choć powodującym także zbytnią statyczność obrazu i brak dynamiki. Nawet kluczowy moment, słynna druga minuta i trzydziesta sekunda, nie został odpowiednio zaakcentowany. Obraz powinien w tym miejscu eksplodować a wydaje się zwalniać i jeszcze bardziej rozleniwiać. Uśmiech pod nosem wywołuje widok Martina (dodatkowo z paznokciami umalowanymi na czarno) i Andy'ego plumkających na starych syntezatorach. I Dave tak jakoś się postarzał. Ale niewątpliwie miło znowu widzieć całą trójkę razem po czterech latach przerwy, choć (przynajmniej teledysku) to już nie to Depeche Mode, któro wszyscy znamy i kochamy. W nowym obrazie zespołu równie trudno dopatrzeć się powiązań między tym co się widzi a słowami, które się słyszy jak i odpowiedzieć na pytanie czy reżyser chciał tu przekazać jakąś głębszą myśl czy tylko pokazać efektowne animacje. Klip nastawiono zdecydowanie na sukces komercyjny a nie artystyczny...

   Obok teledysku na krążku znajdziemy dwa remiksy. Trochę skromnie jak na możliwości DVD, ale już "Precious" w wersji CD i LCD nauczyło nas że skromnym singlem jest. "Precious (Motor Remix)" pozostaje w bardzo oszczędnej brzmieniowo stylistyce utrzymanej w konwencji techno - powtarzający się basowy motyw oparty na prostym bicie. Gdyby nie wpleciono w niego fragmentów nieco przetworzonych wokali nie miałby z "Precious" praktycznie nic wspólnego. I może to że oryginalne "Precious" jest w nim prawie nieobecne czyni z tego remiksu propozycję trochę inną od pozostałych. Niestety ciągle nie rewolucyjną, nie wciągającą, nie przewracającą utworu do góry nogami i nie wydobywającą z niego drugiej osobowości. Przecież oryginalne "Precious" aż prosi się aby pokombinować w warstwie rytmicznej, dać mocniejszą i bardziej skomplikowaną partię perkusyjną. A tymczasem kalkuje się to samo z remiksu na remiks. Na szczęście nagrodą za cierpliwość okazuje się "Precious (Michael Mayer Ambient Mix)". Remiks jest taki, jak wskazuje jego nazwa - ambientowy. W trzech i pół minutach zmieszczono maszę przestrzeni i uchwycono bardzo ulotny nastrój bajkowości. Choć przy końcu rośnie ściana dźwięku a sam remiks kończy się czymś na wzór sprzężeń trzeba powiedzieć że jest bardzo delikatny - pozbawiony wokali i partii rytmicznej. Niemal przez całą długość przewija się syntezatorowy motyw z oryginału, który przy końcu pięknie wycisza się na gitarze akustycznej (a przynajmniej czymś brzmiącym jak ona). To jest to!



© 2003-2007 by Ecnelis