Dodaj do ulubionych
Recenzje płyt
Jean Michel Jarre "Images - the best of"
1991




Utwory :
01. Oxygene (part 4)
02. Equinoxe (part 5)
03. Chants magnetiques / Magnetic fields (part 2)
04. Oxygene (part 2)
05. Computer week end
06. Equinoxe (part 4)
07. Ethnicolor 1
08. L'orchestre sous la pluie / Band in the rain
09. Orient express
10. Calypso 1
11. Calypso 3 (fin de siecle)
12. Fourth rendez-vous
13. Moon machine
14. Eldorado
15. Globe trotter
16. Wooloomooloo
17. Blah blah cafe
18. London kid
19. Zoolookologie
20. Second rendez-vous

Elektroniczne Eldorado na Księżycu

   Dokładnie piętnaście lat po swoim wielkim, ogólnoświatowym debiucie zatytułowanym oczywiście "Oxygene" Jean Michel Jarre wydał swoją pierwszą (i jak się później okazało jedną z wielu) składankę z najlepszymi kompozycjami, które to sam wybrał. "Images" tym samym jest przekrojem przez zestaw takich płyt jak wspomniane już "Oxygene" a także "Equinoxe", "Les Chants Magnetiques", "Zoolook", "Rendez-Vous" czy w końcu "Revolutions", ukazujące się od 1976 roku. Starsze nagrania oczywiście nieco 'odrestaurowano'. O tym że wszystkie utwory zgrabnie połączono w całość wspominać nie trzeba...

   Óącznie na "Images" znalazło się aż dwadzieścia soczystych, elektronicznych obrazów, w tym trzy dotąd nieznane, zupełnie nowe, ociekające jeszcze farbą. W układzie utworów nie zachowano chronologii, co nie pozwoli prześledzić ewolucji muzyki Jarre'a ale także nie pozwoli ani chwili się nudzić (a to pewnie mogłoby mieć miejsce przy kilku podobnych, pochodzących z jednego albumu utworach umieszczonych obok siebie). W zestawie nie mogło zabraknąć sztandarowych pozycji, takich jak kosmiczne "Oxygene 2" (bezwzględnie swego czasu eksploatowane przez różnego rodzaju programy naukowe), skocznego "Magnetic fields 2" czy brzmiącego różnymi głosami "Zoolookologie" i znakomitego, motorycznego "London kid". Praktycznie każdy utwór jest tutaj czymś więcej niż tylko kilkoma minutami muzyki, każdy ma swoją historię i to nie tylko taką, jaką autor miał na myśli. Atutem myzyki elektronicznej przecież jest to, że każdy widzi ją jak chce, sama muzyka rzadko podpowiada nam jaką drogą podążyć w wyobraźni ale nie zostawia nas też tak zupełnie w próżni. "Oxygene 4" może zabrać nas nad plażę, sypnąć piaskiem niesionym wiatrem czy zmoczyć morską falą. "Equinoxe 4" podobnie do "Oxygene 2" może zabrać nas w kosmos, ale w rejony o wiele bardziej aktywne, w których dodatkowo nie jesteśmy tylko obserwatorami, ale sami stajemy się uczestnikami zachodzących tam zdarzeń. Z "Orient express'em" popędzimy jak tylko szybko można gdzieś daleko za linię horyzontu aby odpocząć przy "Calypso 1" gdzieś w cieniu pod palmami. Klasyczne "Rendez-vous" zakochuje w sobie już od pierwszych dźwięków a "Ethnicolor 1", "Globe trotter" oraz "Wooloomooloo" potrafią wywowłać w ciemnym pokoju gęsią skórę, jakby zbliżało się do nas coś naprawdę dużego i nie miało pokojowych zamiarów. Na koniec jeszcze układają nas w elektronicznym puchu i jednocześnie stawiają na baczność monumentalne "Calypso 3" oraz "Second rendez-vous", rodzące się z banalnego klawiszowego motywu i rosnące potem w orkiestrowego potwora, który w środku swojej ewolucji przeżywa jednak czysto elektroniczne, przepiękne stadium wpadnięcia w trans, z którego budzi się ostatecznie wśród chórów i talerzy. Tą muzykę można czuć, można widzieć właśnie tak, ale można też zupełnie inaczej...

   Jak wspomiałem wcześniej w zestawie znalazły się trzy zupełnie nowe kompozycje, które nie znająć dorobku Jarre'a bez problemu może wychwycić wprawniejsze ucho. Mowa między innymi o niepokojącym, obfitującym w dziwne dźwięki budujące niezywkłą rytmikę i nastrój "Moon machine" oraz bajkowej, cudownie płynącej opowieści zatytułowanej "Eldorado". Na takie obrazy malowane dźwiękiem po prostu nie można się napatrzeć. "Images" ze swojego podtytułu "the best of" wywiązują się niemal znakomicie, choć można mieć pewne zastrzeżenia (główne to to co tu robi takie paskudztwo jak "Band in the rain" i dlaczego nie ma takiej perełki jak "Souvenir of China", ale wyboru mistrza chyba nie powinno się kwestionować). Album z czystym sumieniem można polecić wszystkim miłośnikom muzyki w ogóle, bo ci szczególnie zakochani w muzyce elektronicznej tej płyty nie mogą chyba nie mieć, podobnie jak większości dzieł Jean Michel Jarre'a...



© 2003-2007 by Ecnelis