Dodaj do ulubionych
Uskrzydlone koty
   Matka natura jak każdy wie bardzo dziwną matką jest. Dzieci ma co niemiara i jedno o drugim w większości przypadków nic nie wie. Może troszkę przesadziłem - nie jest z tym aż tak źle, szczególnie z punktu widzenia człowieka. Niemniej co chwilę zaskakują nas odkrycia nowych przedstawicieli fauny i flory, budzące strach i podziw. Strach zdecydowanie przewarza w tym pierwszym przypadku, szczególnie jeśli mamy do czynienia z czymś zupełnie nieznanym lub... mutacją tego, co już znamy. Nie raz zapewne słyszeliście o współczesnych dinozaurach, yeti czy innych chupacabrach a także dziwnych przypadkach wśród zwierząt, które doskonale znamy z którymi mamy do czynienia na codzień. A czołowym przedstawicielem takich zwierząt są koty, które czasami... mają skrzydła...

   Skrzydlate koty znane są ludzkości już od wieków nie tylko jako mistyczne zwierzęta z wierzeń i legend, ale jako coś jak najbardziej prawdziwego. Stworzenia takie pojawiały się sporadycznie na całej kuli ziemskiej. Począwszy od odziewiętnastego wieku istnieje około stu czterdziestu odnotowanych przypadków zgłoszeń uskrzydlonych kotów (widzianych bądź posiadanych), z czego dwadzieścia osiem jest udokumentowanych artykułami prasowymi bądź innymi zapiskami, conajmniej dwadzieścia takich kotów zostało zfotografowanych a jeden uwieczniony na taśmie video. We współczesnej weterynarii te niezykłe koty odnotowuje się od początku lat siedemdziesiątych. Większość przypadków pochodzi z Wielkiej Brytanii i USA, ale zapiski na ten temat można też znaleść także w Indiach i innych krajach Europy. Z fotografii jak i relacji świadków wynika iż skrzydła miały często duże rozmiary, jednak w żadnym wypadku nie służyły do latania. Charakteryzowały się sporą bezwładnością, falując przy biegu kota bądź podążając za jego innymi ruchami. W wielu przypadkach jednak odnotowano iż kot mógł je swobodnie unosić do góry a nawet pomagać sobie nimi przy bieganiu. Największe skrzydła u kota odnotowano latem 1949 roku w Szwecji, gdzie zwierzę takie zostało zastrzelone po tym jak rzekomo skoczyło na dziecko. Sam kot miał 61 centymetrów długści i ważył ponad 9 kilo. Rozpiętość jego skrzydeł wynosiła aż 58,4 centymetra! Większość przypadków mówi o skrzydłach długości 10-20 centymetrów (za przykład może tu posłużyć kot ze Szkocji odnotowany w 1936 roku, który miał skrzydła długości 15 centymetrów i szerokości 7,5 centymetra). Są one zazwyczaj równie obficie porośnięte puszystą sierścią jak reszta ciała kota (większość przypadków odnotowano u kotów o długiej i puszystej sierści). Nie zauważa się przy nich żadnej błony czy też wyraźnej strunktury kostnej. Trudno tym samym porównywać je do skrzydeł ptaków.


   Losy uskrzydlonych kotów uznanych za dziwadło były różne. Przed wiekami i upowszechnienem udomawiania kotów uznawano je za wysłanników szatana, przez co nie miały łatwego życia. Takiego nie miał też skrzydlaty kot, który pojawił się w 2004 roku w jednej z wiosek w pobliżu Kurska. Początkowo karmiony mlekiem przez mieszkańców został szybko uznany jak tylko zauważono poruszające się tak jak u kurczaka skrzydła za demona i wysłannika diabła. Stał się szybko bohaterem lokalnych opowieści, jednak zanim dotarła do niego prasa został utopiony przez miejscowego alkoholika. W czasach już mniej lub bardziej współczesnych na kotach takich próbowano jedynie zbić pieniądze, sprzedając je do zoo, bądź do cyrków. Nie obyło się też bez oszustw...

   A skąd się one w ogóle wzięły? Przed długi czas nauka nie potrafiła tego wyjaśnić a skrzydlatym kotom przypisywano mistyczne pochodzenie. W niektórych przypadkach kotów o długiej sierści obecność skrzydeł miała proste wyjaśnienie - były one po prostu zbitą plątaniną tej sierści, którą po dłuższym czasie można było oderwać bądź sama odpadała. Innym wyjaśnieniem było zaburzenie genetyczne, powodujące wyrośnięcie zaczątków dodatkowych kończyn, któro nie było teorią do końca trafioną z racji budowy skrzydeł, odmiennej od normalnej kończyny. Dopiero w ostatnim dziesięcioleciu zeszłego wieku naukowcy dali jednoznaczną odpowiedź na obecność szkrzydlatych kotów, rozwiewając wszelkie domysły balansujące na granicy mistycyzmu, czarnej magii i innych hipotez nie mających wiele wspólnego z rzeczywistością. Jak się okazało za skrzydła odpowiedzialna była bardzo rzadka choroba skóry - astenia skórna kotów (z łaciny feline cutaneous asthenia, w skrócie FCA), która ma także swój odpowiednik u człowieka. Choroba ta w znaczny sposób dotyka skóry zwierzęcia, czyniąc ją dużo bardziej delikatną, elastyczną i podatną na rozciąganie (kot często wymaga wówczas szczególnej opieki i częstych wizyt u weterynarza), szczególnie w rejonach barków, grzbietu i lędźwi, w kręgu których rzadziej pojawiały się kocie skrzydła - najczęściej "wyrastały" one tam, gdzie byśmy się ich spodziewali. Powstałe wskutek astenii skórnej wyrostki przypominające skrzydła często łączą się ze ścięgnami, dzięki czemu kot ma niewielką możliwość manewrowania nimi. Co ciekawe skóra w tej chorobie charakteryzuje się wyjątkową delikatnością, dzięki której jej nadmiary mogą zostać usunięte w naturalny sposób, nie powodując nawet krwawienia! Znane są przypadki, w których skrzydlate koty pozbyły się nagle swoich skrzydeł bez pozostawienia po nich jakichkolwiek śladów na ciele...

   Według najnowszych doniesień weterynaryjnych dziś na świecie żyje taki jeden lub dwa koty, ale prawdopodobnie jest ich trochę więcej. A sama choroba może nie być zarezerwowana jedynie dla kotów domowych. Odkrywca Marco Polo (zmarły w 1324 roku) w jednym z raportów z wypraw na Daleki Wschód opisuje uskrzydlone zwierzę o ciele leoparda. Trudno jednak powiedzieć, aby tak duży kot chory na astenię skórną był w stanie przeżyć na wolności...

Żródła:
http://www.messybeast.com



© 2003-2007 by Ecnelis