MUSIC OF ECNELIS, raport from 21.02.2003.



official albums other albums albums with rejections

Pneumonia
Four Nodlisab Lands
Sounds From My Secret Garden
Studio El
The Winter Manifesto
Phobias
The Singles - volume 1
There's No When, There's No Where
We Are This From What Dreams Are Made
Farewell
Silent Heal (in production)
Request For Silence (in project)
Farewell Zwei (in project)
The Singles - volume 2 (in collecting)

Some Bizzare Versions
In Chains Of Self-admiration, Creaction & Decay
Counterfeiter

More Than a Party
Vegetables
Vegetables 2
Ejo Plusio !!!



WSTĘP


JA I TWORZENIE MUZYKI

   Odkąd sięgam pamięcią zawsze marzyłem o tym, aby tworzyć muzykę. Już w szkole podstawowej eksperymentowałem w tym kieruku razem z siostrą w duecie, którego nazwy nie przytoczę. Nasze instrumentarium tworzyło m.in. malutkie pianinko produkcji rosyjskiej i kukułka z zegara i coś tam jeszcze. Potem pojawiły się malutkie organki marki Satellite, co było znacznym krokiem jakościowym. O ile pamiętam to z siostrą nagraliśmy półgodzinny występ na żywo a ja sam nagrałem dwie kasety z musyką elektroniczną graną na samym keyboardzie. Dziś chyba jest to już skasowane, ale ręki nie dałbym sobie uciąć. Po roku 1997 to zamarło, człowiek stał się dojżalszy, zdał maturę i poszedł do szkoły średniej. Ale niestygnące marzenie pozostało. Zawrzało ono w kwietniu roku 2000, kiedy to w moim domu pojawił się on - komputer. Dość szybko na twardzielu pojawił się program Magix Music Maker 2.0. Wtedy to było coś. Bawiłem się nim parę miesięcy, czego efektem byłu aż trzy albumy zapisanie w formacie mp3. Nie było tam niczego specjalnego. Poza tym MMM stawiał ogromne ograniczenia i nie było to tworzenie, ale namiastka tego, bo utwory układało się a gotowych dźwięków tak jak klocki. W październiku 2000 roku niespodziewanie stworzyłem trzyosobowy zespół Quandao wraz z osobami, z którymi mieszkałem na stancji. W zasadzie to ja się wszystkim zajmowałem i byłem motorem działań i autorem utworów tworzonych przy pomocy MMM. Łącznie powstało 7 utworów (z czego 6 mam ciągle na twardzielu jako mp3). Wskutech niechęci pozostałych dwóch członków zespół przestał istnieć w lutym 2001 roku. W międzyczasie (to znaczy po rozpadnięciu się Quandao i tak dalej) usłyszałem o czymś takim jak Fast Tracker i spotkałem się z utworami tworzonymi w tym programie. Od tej chwili porzuciłem MMM, który dawał radość praktycznie tylko przez pierwszy miesiąc i zapragnąłem tylko jednego - FT. Pamiętnym dzień przyszedł w czerwcu roku 2002. Wtedy to na cover CD czasopisma "CD-Action" znalazł się upragniony Fast Tracker a także Modplug Tracker. A że FT był DOS'owy i nie działał poprawnie a MT był windows'owy i o wiele prostszy w obsłudze, wybrałem tego drugiego. I tak na poważnie rozpoczęła się moja przygoda z muzyką, bo MT daje praktycznie nieograniczone możliwości (ale ogranicza je mój komputer). W zasadzie to do dziś nie znam wszystkich możliwości tego programu, ale mimo to po mału zaczyna on mi nie wystarczać. Ale i tak niegdy nie odejdę od tego programu. Po drodze trafiły mi się jeszcze inne programy do tworzenia muzyki, znacznie bardziej rozbudowane i z możliwością tworzenia własnych sampli. Były to Jaskola Buzz 1.21 i Fruity Loops 3.3.0. Szczególnie ten drugi dawał ogromne możliwości. Niestety żaden z nich nie działał zadowalająco szybko i stabilnie (praktycznie każde uruchomienie po pewnym czasie kończyło się zawieszeniem). Wielka szkoda, ale może kiedyś będzie mi dane pisiadać lepszy komputer. Może. A jak dotąd w Modplug Trackerze stworzyłem około 170 kompozycji, z czego te ostanie (z lekką nieśmiałością) mógłbym nazwać półprofesjonalnymi. Oby tak dalej ...
   Poniżej przedstawiam cały mój dorobek artystyczny (o ile można go takim nazwać), zamieszczając krótką charakterystykę jako autor i twórca, przez co ocena całości jest jak najmniej obiektywna (czy jakoś tak, pojęcia z tej beczki trochę mi się mylą). I doskonale wiem iż mogę się momentami zachwycać tym, co dla nikogo oprócz mnie nie ma takiej wartości. Ale mam to gdzieś, bo radość z tworzenia i późniejsza satysfakcja jest po prostu nie do opisania. A jak powiedział (napisał ?) Erich Fromm : "Człowiek tylko wówczas jest szczęśliwy, kiedy interesuje się tym co tworzy". Po części oznacza to także, że jak dotąd jestem jedynym swoim słuchaczem, ale może to i dobrze. Choć wkrótce może to się zmienić ... (Ecnelis, 20.02.2003.)

OFFICIAL ALBUMS


#1. PNEUMONIA (24 lipca 2001)

   Mój pierwszy album i moje pierwsze utwory. Może gdy to stworzyłem podobało mi się, ale teraz chciałbym o tym zapomnieć. Album ma po prostu fatalne, bardzo ciężkie i przeładowane brzmienie, przez co jest naprawdę ciężkostrawny. Jedyny utwór, który wybija się ze wszystkich i zapowiada kierunek, w którym pójdę w przyszłości to oczywiście "Comatose Trump", który jednocześnie był moim trzecim utworem w historii. Bardzo fajny, choć wymaga drobnego dopracowania w postaci postprodukcji. Poza tym album ten to taka próba stworzenia czegoś dla samego tworzenia, stawianie pierwszych kroków i uczenie się. Utwory jak "Happy be in sad" czy "Beat meat" są czystym efektem niemal losowego uderzania w klawisze, co dzisiaj jest nie do przyjęcia. Choć większość utworów powstała zupełnie świadomie i dobrowolnie. Utwór "Strangelove" to oczywiście utwór oparty na motywie kompozycji pod tym samym tytule z repertuaru Depeche Mode. Żałuję dziś, że tak od razu się na niego żuciłem, bo efekt wyszedł fatalny a dziś zrobiłbym to nieskończenie lepiej. Natomiast utwór "Carnage dreams" to zupełnie inna historia. Skomponowałem go jeszcze w 1995 roku na malutkich organach elektronicznych Satellite AJ-430. Takich kompozycji mam o wiele więcej, ale jakoś do nich nie sięgałem. Może to się zmieni. W każdym razie wyszło to całkiem fajnie. A odkąd zacząłem tworzyć muzykę miałem w marzeniach stworzenie jakiegoś monumentalnego utworu, trwającego conajmniej pół godziny (dziś nie mam już na szczęście takich sadystycznych marzeń). I nadzwyczaj szybko wcieliłem to w życie utworem "Pneumonica". Gratuluję każdemu, kto zdoła wysłuchać go w całości bez przerywania i pauzowania. Utwór składa się z conajmniej trzech odrębnych tematów, stanowiących jedną całość. Strasznie ciężkie brzmienie, chyba za sprawą dudniących bębnów i perkusji. Ale ogólnie to bardzo ciekawy i pełen fajnych pomysłów, idealny na zakończenie albumu, no i pseudotytułowy. A najstraszniejszy, jeśli chodzi o dostarczane przeżycia utwór na albumie to "Night fury of Zoo's monsters". Kakofoniczne na maksa. A ciekawostką jest iż ten ciężki fortepian, będący instrumentem prowadzącym został zsamplowany z jednego z utorów ... Britney Spears !! Totalne zaskoczenie ? A ogólnie album "Pneumonia" jest bardzo słaby, choć jak na debiut nie było aż tak źle. (Ecnelis, 19.02.2003.)

lptitletimedate
01"The Hummer Punch"03:0525.06.01.
02"Strangelove"04:2126.06.01.
03"Happy Be In Sad"03:1302.07.01.
04"Comatose Tramp"07:2528.06.01.
05"Beat Meat"03:3103.07.01.
06"Star Sailor"04:1105.07.01.
07"Night Fury Of Zoo's Monsters"03:4710.07.01.
08"Sunburnt"03:4411.07.01.
09"Carnage Dreams"04:1906.07.01.
10"Smile microbe"03:1924.07.01.
11"Pneumonica"31:1124.07.01.
total time01:12:06


#2. FOUR NODLISAB LANDS (20 października 2001)

   W zasadzie to ten album uważam za mój właściwy debiut, bo znalazły się na nim aż trzy utwory, które do dziś uważam za jedne z moich najlepszych. Choć pierwsze cztery utwory trzymają raczej poziom dość niski to cała suita "Land Two" jest po prostu powalająca. Kompozycje te były efektem podniecenia i radości wypływającej z drugiego po 16 latach konceru Depeche Mode w Polsce (odbył się od 2 września'01). A sam utwór "The Basildon" (tak nazywa się rodzinne miasto zespołu) jest właśnie DM dedykowany. Druga część suity "Land II" jest zdecydowanie najlepszym utworem na albumie, dysponującym niesamowitym wręcz klimatem, którego nigdy później nie udało mi się osiągnąć. I kto wie czy nie jest to najlepszy utwór w mojej karierze, choć jego brzmienie wydaje się dziś trochę przestarzłe. Po prostu cudo. Kolejne dwa najlepsze utwory na albumie to "Immortal Immagination" z maksymalnie smutną i niemal tragiczną atmosferą oraz "Ultramundane", którego klimat określiłbym jako cybernetyczny. Niewiele od nich odstaje "Wet And Black" (totalna porażka, jeśli chodzi o tytuł) a następne w kolejce jest "Colours of heaven", mające stanowić moje wyobrażenie tak zwanej muzyki relaksacyjnej (co słychać chyba). Pozostałe utwory już bardziej odtają od tych już wymienionych i wybrałbym z nich tylko "Land One" i "Rain Called Blood". Szczególnie ten drugi ma bardzo ciekawe brzmienie. A zapomniałem jeszcze o "Higher". Naprawdę super kawałek, postawiłbym go zaraz za pierwszą trójką (jak mogłem o nim zapomnieć?). A jako ostatni utwór na albumie powstał "The Night". A ak naprawdę prace nam nim rozpocząłem już niemal na samym początku powstawania albumu, ale strasznie topornie to szło. Zupełnie nie miałem pomysłu na rozwinięcie i zakończnie tego utworu, przez co przybierał on dziesiątki kształtów. Jego ostateczna wersja jest efektem dania sobie spokoju i odwalenia roboty niestety, co słychać. A mogło być dużo lepiej. Cały album jest spęty dwoma krótki utworami: wejściem i wyjściem. Bo cały album opowiada o podróży po czterech landach krainy Nodlisab. Cała historię opowiada muzyka, więc nie muszę chyba nic pisać o tym, co chciałem przekazać. Ta historia, będąca motywem przewodnim sprawiła iż jest to chyba mój najbardziej spójny album, choć można polemizować. Ogólnie album jest strasznie nierówny. Są tu chyba tylko trzy utwory, z których jestem całkowicie niezadowolony ("Alimals & plants", "The white river" i "The night"). No i są trzy, które należą do moich najlepszych. I gdyby nie było tych pierwszych, tylko w ich miejsce było coś lepszego to album byłby naprawdę bardzo dobry, a tak jest w bardzo niskich sferach pojęcia dobry. (Ecnelis, 19.02.2003.)

lptitletimedate
01"Enter Of The Lands"02:3011.08.02.
02"Land One"05:1222.08.01.
03"Animals And Plants"03:5122.08.01.
04"The White River"04:2424.08.01.
05"Land II Part I: Wet & Black"08:1926.08.01.
06"Land II Part II: The Basildon"12:1230.08.01.
07"Land II Final Part III: Immortal Imagination"07:2231.08.01.
08"Higher"09:0119.09.01.
09"Rain Called Blood"04:2723.09.01.
10"The Night"06:1020.10.01.
11"Land Three: Colours Of Heaven"10:4314.10.01.
12"Land Four: Ultramundane"11:2330.09.01.
13"Walking out of Lands"03:4208.10.01.
total time01:29:16


#3. SOUNDS FROM MY SECRET GARDEN (18 listopada 2001)

   Mój trzeci album. Ogólnie to spadek formy (syndrom drugiego albumu ? bo za debiut uważam "Four Nodlisab lands" ...). A to chyba przez to, że zupełnie nie miałem koncepcji ani pomysłu na ten album, w skutek czego jest on praktycznie zbieraniną nie powiązanych ze sobą utworów. Choć może tylko tak mi się wydaje, bo historia na nim opowiedziana pięknie zamyka się między świętami Bożego Narodzenia ("Christmas lake") a Nowym Rokiem ("New-Year's lullaby"). Najpierw album miał nosić tytuł "Cure for world full of nothing", ale po skomponowaniu częsci utworów dostrzegłem, że poszły one w zupełnie innym kierunku. Potem miało być "Sounds" (w chwilach niepewności album nosił roboczy tytuł "Album 7", zupełnie nie pamiętam dlaczego) z czego ostatecznie wyszło to co jest. Nie ma na tym albumie ani jednego utworu, którym mógłbym się śmiało pochwalić, ale nie ma też takiego, którego mógłbym się zdecydowanie wstydzić. Skrajnie równy poziom to ogromna zaleta tego albumu, ale także wada, bo poziom ten mógłby być wyższy. Ale przez to w średnim rozrachunku wybada on chyba lepiej niż moje poprzednie dzieło, a przynajmniej niewiele gorzej choć nie ma tu ani jednego hitu (powtarzam się, niedobrze). Wracam do tego albumu bardzo żadko. A utwór "For my ears only" skomponowałem w swoje 18 urodziny, stąd tytuł. A jeśli już wracam do tego albumu, to wracam do utworu "Cold as ice", który jaest mi najbliższy. (Ecnelis, 19.02.03.)

lptitletimedate
01"Christmas Lake"04:2924.09.01.
02"Air That I Breathe"05:3029.09.01.
03"Location: Home Zero"05:4615.10.01.
04"Cold as Ice"04:0920.10.01.
05"Garden Of Eden"05:3931.10.01.
06"Hatred"05:1403.11.01.
07"De Nihilo"05:0004.11.01.
08"Flowes in Bloom"04:2804.11.01.
09"For My Ears Only"04:0109.11.01.
10"New-Year's Lullaby"06:2518.11.01.
total time50:41


#4. STUDIO EL (31 grudnia 2001)

   Moje czwarte dzieło i jak dotąd jedyne niemal w całości polskojęzyczne. Tytuł albumu zaczerpnąłem z Trójkowych audycji tak właśnie się nazywających, podczas których prezentowano muzykę elektroniczną (dzisiaj chyba już jej nie ma, choć może być gdzieś późno w nocy). I taką muzykę miał zawierać ten album, co nie do końca się udało, bo jego brzmienie nie jest aż tak bardzo elektroniczne, jakie miało być. Tylko osiem utworów, ale żaden z nich nie schodzi poniżej siedmiiu minut. Każdy opowiada inną historię. Mimo to album jest spójny i nie ma skrajnych brzmień. Po raz drugi w karierze sięgnąłem do dorobku innych twórców. Tym razem swojej interpretacji poddałem motyw autorastwa Mark'a Snow'a, który doskonale znamy z serialu "Z archiwum X" (utwór w oryginale nosi tytuł ""). Wplotłem tu trochę swojego i ogólnie fajnie nawet wyszło. A z tych ośmiu utworów najbardzie wyróżnia się kompozycja "Imperium dźwięku", moja ulubiona z resztą. Utwór ten można śmiało scharakteryzować określeniem 'ściana dźwięku'. Po prostu niemal cudo, maksymalnie elektroniczne i nie zwalniające ani na sekundę. Drugi mój ulubiony (najlepszy) utwór na albumie to "Stara baśń". Piękne, delikatne, wiosenne, mniam. Pozostałe utwory też są bardzo udane, choć brzmienie w nich trochę kuleje (próbie czasu w zasadzie oparło się chyba tylko "Imperium dźwięku"). Na uwagę zasługuje utwór "Pastel", w którym zastosowałem element zaskocznia, dzięki któremu przy odpowiednim poziomie głośności i uwadze skupionej na utorze można nieźle 'drygnąć'. Ja niestety się już przyzwyczaiłem i moja podświadomość wie czego i kiedy można się spodziewać przez co niestety na mnie to nie działa. Ale z początku efekt był po prostu super (aż się na krześle podskakiwało jak się zasłuchało). Cały album całkiem udany, praktycznie bez żadnych zgrzytów, mimo iż działałem pod presją, chcąc ukończyć album przed końcem roku. (Ecnelis, 19.02.2003.)

lptitletimedate
01"Mechaniczny Pająk"07:1523.11.01.
02"Galaktyka"10:5824.11.01.
03"Imperium Dźwięku"09:2025.11.01.
04"Mrok"13:1127.12.01.
05"Pastel"07:4527.12.01.
06"Pole elektronowe"07:4331.12.01.
07"Stara Baśń"10:5029.12.01.
08"X-Files Suit"15:0808.12.01.
total time01:22:10


#5. THE WINTER MANIFESTO (17 marca 2002)

   Mój piąty album, dość monumentalny jeśli chodzi o przekaz i brzmienie ("Zimowy manifest"). Pod względem przekazu to chyba najbardziej chory w mojej karierze. Słychać na nim jeszcze echa moich dwóch poprzednich albumów, ale w niczym to nie przeszkadza. Znajduje się na nim aż piętnaście utworów, trwających łącznie ponad 99 minut. Pod tym względem jest to mój najdłuższy album (nie licząc składanki singli), co chyba trochę mu zaszkodziło, bo przesłuchanie wszystkiego naraz jest dość trudne, zwłaszacza że nie wszystkie utwory są do końca udane. Całość otwiera utwór "Wracam do domu", który skomponowałem jeszcze w 2001 roku na dwa i pół miesiąca przed rozpoczęciem pracy nad resztą kompozycji. Jest on pierwszym i jak na razie ostatnim, w którym poważnie udzielam się wokalnie, choć to tylko mówione kwestie. Świetny początek, choć dziś trochę może drażnić jego brzmienie. Na albumie znalazł się także kolejny utwór Depeche Mode w mojej interpretacji - "Personal Jesus", dużo bardziej udany niż "Strangelove" i z naprawdę świetną, choć prostą partią perkusyjną. Na albumie znalazły się także dwie monumentalne kompozycje: "Love theme" i "Strange kind of joy", które brzmią świetnie i mają powalający klimat (no, trochę przesadziłem). To zdecydowanie dwie najlepsze kompozycje na albumie. Na albumie znalazł się także po raz pierwszy utwór tytułowy, całkiem fajny. Utwór "I found you" pierwotnie posiadał (moje) wokale, ale były one fatalne więc finalna wersja jest instrumentalna. Może kiedyś dogram wokale, ale to raczej małoprawdopodobne. Kompozycja "Sunrice" (w której wykorzystano tylko jednego sampla !!!) to twór, który miał się znaleźć na poprzednim albumie, ale nie udało mi się go ukończyć. Utwory, do których często wracam w drugiej kolejności to "Church backup" ze świetną partią graną na organach kościelnych, "Bottom line's echoes", które mogło być czarnym koniem tego albumu, naprawdę świetny utwór jeśli chodzi o klimat, z brzmieniem trochę gorzej, "Purity of trust" z niestygnącym rytmem i prawdziwą melodią oraz delikatne i spokojne "Contentment". A utwór "Cheerio !!!" także miał być z wokalami (ułożyłem nawet słowa), ale (na szczęście) nie doszło to do skutku. "The winter manifesto" to naprawdę udany album, do którego nie mam zdyt wielu ale, posiadający dwie super kompozycje (czy już zauważyliście, że moje najlepsze utwory nie praktycznie nie schodzą poniżej 10 minut ?). (Ecnelis, 20.02.2003.)

lptitletimedate
01"Wracam do domu"05:4416.11.01.
02"Personal Jesus"07:3731.01.02.
03"Church Backup"03:3501.02.02.
04"Love Theme"14:3630.01.02.
05"Crystal Clear"03:2703.02.02.
06"Sunrice"04:1401.02.02.
07"Bottom Line's Echoes"06:5804.02.02.
08"Purity Of Trust"04:2601.02.02.
09"I Found You"05:0729.01.02.
10"High-Tech Plasma"04:1803.03.02.
11"Contentment"06:2410.02.02.
12"Pain Contentment"03:2322.02.02.
13"Cheerio !!!"05:2309.03.02.
14"The Winter Manifesto"07:4017.03.02.
15"Strange Kind of Joy (the cure for world full of nothing)"16:1517.03.02.
total time01:39:07


#6. PHOBIAS (19 maja 2002)

   Drugi obok "4 Nodlisab lands" mój najbardziej spójny album. Historia opowiedziana tym razem jest historią walki z lękami maksymalnie uogólniając. Może brak tu monumentalnych kompozycji, ale całość robi wrażenie. Pierwotne zamierzenie było takie, aby utwory znajdujące się tu były dziwne, a przynajmniej dziwnie brzmiące. I to całkiem nieźle się udało, bo trudno znaleźć wśród tego, co stworzyłem coś brzmiącego podobnie do "Violation", "Paralised ...", "Fight with disease" czy "Fight with emptiness". Te utwory naprawdę są dość dziwne. Poza tym album miał być mroczny, i taki jest ! Już otwierające całość "Violation", bardzo udane z resztą, potrafi wywołać niepokój. To jednocześnie jeden z moich ulubionych utworów na albumie. Drugi z nich to "Fight fight fight fight", chyba najbardziej optymistyczny utwór na albumie i w całej mojej karierze. Wracam do niego bardzo często i z radością. Trzecia moja ulubiona kompozycja z "Phobias" to "Alination". Utwór można porównać do "Imperium dźwięku" (stworzono go chyba nawet w części z tych samych sampli) i śmiało nazwać ścianą dźwięku. Naprawdę kosmiczne. Ostatni moja ulubiona kompozycja to "Garbage in my mind", któro automatycznie kojarzy mi się z "Ultramundane". A najlepszy moment kompozycji następuje po około 4 minutach i 20 sekundach (właściwie gdy włączma ten utwór to od razu przewijam do tego miejsca, to jest chore). Ale to wcale nie oznacza, że pozostałe utwory są gorsze. Choć "Garbage in my body" jest wyraźnie niedokończone, bo momentami strasznie krzywi ucho, ale kiedyś to poprawię (bo na razie mi się nie chce, choć zajęło by to góra pięć minut). Historia tu opowiedziana kończy się krwawym, ale zwycięstwem, po którym śmiało możemy spojżeć w przyszłość. A utwór ostatni składa się jakby z dwóch części ("The 13th" i "Look in future"), które miałem oddzielić, ale jakoś nie do końca mmi się to udało (na singlu wyszło "The 13th"). A utworu "Fight with fear" dotyczy podobna historia, co "The night" z "4 Nodlisab lands" z tą różnicą, że tu nie dałem sobie spokoju i efekt końcowy jest zadowalający, choć nie zmienia to faktu że ukończenie albumu przeciągnęło się o ponad miesiąc i tydzień. Cały album jest nawet bardzo udany i ma bardzo mało słabych punktów, praktycznie nie posiadając słabych kompozycji. (Ecnelis, 20.02.2003.)

lptitletimedate
01"Violation"05:2202.03.02.
02"Paralised ..."04:0102.03.02.
03"Cacophonic Cry"01:4616.03.02.
04"Fight Fight Fight Fight"06:1923.03.02.
05"Fight With Chaos"05:2024.03.02.
06"Fight With Fear"04:1319.05.02.
07"Fight With Disease"04:4929.03.02.
08"Fight With Emptiness"04:5506.04.02.
09"Alienation"06:0406.04.02.
10"Garbage In My Mind (to defeat depression)"08:3602.04.02.
11"Garbage In My Body"06:2010.04.02.
12"Bloody Victory"05:4206.04.02.
13"13th Look In Future"08:3506.04.02.
total time01:12:02


#7. THE SINGLES - VOLUME 1 (30 maja 2002)

   Składanka singli z moich pierwszych sześciu albumów, czyli jednocześnie pierwsza składanka singli. Album zamyka pierwszy okres twórczości, pozwalając wejść w kolejny z zupełnie nowymi siłami i świerzymi pomysłami, zapominając o tym, co było wcześniej. I jak się później okazało był to wręcz zbawienny wpływ. Album zawiera aż 26 kompozycji z czego dwie są zupełnie nowe a jedna ("The 13th") nie znalzła się (w takiej formie) na żadnym innym albumie. A nowe kompozycje to "Sheer serenade" i "Xander Root". Pierwsza z nich to naprawdę udane dzieło, składające się z dwóch odrębnych motywów. Poza tym naprawdę otymistyczne i zwiastujące kierunek, w którym pójdzie moja muzyka. Druga kompozycja natomiast praktycznie nic nie znaczy a była inspirowana ... roślinką o takiej samej nazwie z gry Fallout 2 (czego to człowiek nie robił). Album skupia chyba wszystkie moje najlepsze utwory z pierwszego okresu twórczości. (Ecnelis, 20.02.2003.)

lptitletimedate
01"Comatose Tramp"07:2528.06.01.
02"Carnage Dreams"04:1906.07.01.
03"Sunburnt"03:4411.07.01.
04"Wet & Black"08:1926.08.01.
05"The Basildon"12:1230.08.01.
06"Higher"09:0119.09.01.
07"Ultramundane"11:2330.09.01.
08"Immortal Imagination"07:2231.08.01.
09"Christmas Lake"04:2924.09.01.
10"Cold as Ice"04:0920.10.01.
11"Flowes in Bloom"04:2804.11.01.
12"New-Year's Lullaby"06:2518.11.01.
13"Imperium Dźwięku"09:2025.11.01.
14"Stara Baśń"10:5029.12.01.
15"Wracam do domu"05:4416.11.01.
16"Love Theme"14:3630.01.02.
17"The Winter Manifesto"07:4017.03.02.
18"Contentment"06:2410.02.02.
19"Strange Kind of Joy"16:1517.03.02.
20"Violation"05:2202.03.02.
21"Garbage In My Mind"08:3602.04.02.
22"Fight Fight Fight Fight"06:1923.03.02.
23"Alienation"06:0406.04.02.
24"The 13th"04:1819.05.02.
25"Sheer Serenade"07:1619.05.02.
26"Xander Root"03:0430.05.02.
total time??:??


#8. THERE'S NO WHEN, THERE'S NO WHERE (1 lipca 2002)

   Pierwszy album po składance singli, na którym spoczywała ogromna odpowiedzialność pójścia w nowe brzmienia i wejśćia na wyższy poziom zaawansowania twórczego. I co tu dużo mówić: udało się to w stu procentach, a nawet dwustu. Wszystko tu jest takie, jakie miało być: brzmienie, idea, klimat i historia i to na bardzo wysokim poziomie ! W zasadzie to tylko dwa utwory możnaby nazwał słabszymi: "The sweetest injection" i "Delievering the proof". Reszta jest po prostu super. A pomysł na tytuły utworów był bardzo ciekawy. A pochodzą one od słów utworów z albumu "Violator" Depeche Mode. Na przykład "Sound in the calm", "With half-closed eyes" i "Tranquility" to słowa oczywiście z utworu "Waiting for the night". A resztę rozszyfrujcie sami. Całość podzielono krótkimi interludiami na trzy fazy: Bagno, Szukając Vroom i Inkrustację (Mozaikę). Historia tu opowiedziana pozostanie tajemnicą i pozostawię jej odkrycie słuchaczowi, bo naprawdę wieloznacznie można interpretować tytuł albumu jak i poszczególne utwory. Interludiów nie licząc to najlepsze części albumu to trzy pierwsze utwory i monumrntalny koniec złożony także z trzech utworów i świetnego, choć maksymalnie uproszczonego outra. Ze względu na swój nastrój to moim ulubionym utworem jest "Tranqiulity". Po prostu cudeńko, choć w zasadzie nie ma w nim niczego nowego, ale łączy w sobie wszystkie najlepsze elemnty. Pozostałe utwory są także moimi ulubionymi, bo jak tu nie lubić takiego banalnego, ale urokliwego "With half-closed eyes" czy "And end to the tears" z frapującą partią rytmiczną. Tego trzeba po prostu posłuchać, bo jest to świetny album, na którym nie ma słabych utworów. (Ecnelis, 20.02.2003.)

lptitletimedate
01"Phase I: Quagmire (intro)"01:4702.05.02.
02"Sound In The Calm"05:3021.04.02.
03"With Half-Closed Eyes"04:5121.04.02.
04"All The Islands In Ocean"05:1422.04.02.
05"Phase II: Searching Vroom"01:3201.07.02.
06"My Holiness"03:1105.05.02.
07"The Sweetest Injection"05:0714.05.02.
08"Delievering the Proof"04:2201.07.02.
09"Simple & Trivilar"03:1630.04.02.
10"Phase III: Inlay"01:1702.05.02.
11"Tranquility"14:2401.05.02.
12"Love's Luxuries"04:3812.05.02.
13"And End To The Tears"10:4819.04.02.
14"Yearning (outro)"02:5529.06.02.
total time01:08:52


#9. WE ARE THIS FROM WHAT DREAMS ARE MADE (6 września 2002)

   Kolejne wiekopomne dzieło. Jeśli chodzi o ideę tworzenia muzyki to jest to kontynuacja albumu "Studio el", tylko że tym razem opowiedziana jest tu konkretna i bajkowa historia. A geneza tytułu jest tu bardzi ciekawa, bo nie wymyśliłem tego sam, tak jak to było w poprzednich albumach. Tytuł żywcem zerżnąłem z ... jednej z komedii z Leslie'm Nielsen'em w roli głównej (nie pamietam tytułu), gdzie padły właśnie takie słowa ('jesteśmy tym, z czego zrobione sa sny'). A brzmi to po prostu świetnie, choć po angielsku może trochę gorzej. Album zawiera dziewięć utworów (i jeden ukryrty). Do całości to trochę nie pasuje "Fading colours". Początkowo ten utwór miał niemal pewne miejsce na alabumie kompilacyjnym ("Ejo Plusio !!" bodajże), ale ostatecznie trafił tu, nie wiem dlaczego. Może dlatego iż miło mi się kojarzy i pozytywnie na mnie działa ? Ale cała reszta jest już po prostu super, choć brzmieniowo momentami nie trzyma się kupy. Całość otwiera bajkowe "Holometamorphosis", w którym wykorzystano sample przyrody z gry Heroes Of Might And Magic. Ale cii, nikt o tym nie wie. Nie ma tu utworu, którego bym nie lubiał. A wyróżnię jeszcze dwa ostatnie: przepiękne, niaml płaczące "Tears of beautiful" i "Farewell", któro trudno sklasyfikować i od którego wziął się tytuł mojego kolejnego albumu, choć nie tylko. A w utworze "Fear of dreaming" (pod sam koniec) wykorzystano motyw przewodni z "Fight with fear", który brzmi tu o wiele lepiej i bardziej na miejscu. A przez to i pewną zbierzność tytułów oba te utwory można połączyć w jedną całość ("Fight with fear of dreaming"), co może kiedyś zrobię. A po zakończeniu właściwego albumu następuje jeszcze małe, przerażające dziwadełko "Nightmare". Początkowo miało mieć taki tytuł jak cały album, ale w porę się opamiętałem. A cały album jest po prostu, tak jak poprzedni, super. (Ecnelis, 20.02.2003.)

lptitletimedate
01"Holometamorphosis"08:0719.05.02.
02"Liberation"05:3707.07.02.
03"Metapsychosis"06:3918.06.02.
04"Fading Colours"03:2903.06.02.
05"Goddes of Thaw"06:3608.08.02.
06"Page from Dream-book"03:5125.08.02.
07"Fear of Dreaming"07:2505.09.02.
08"Tears of Beautiful"08:4228.08.02.
09"Farewell"12:5322.08.02.
10"Nightmare" hidden track02:4306.09.02.
total time01:06:02


#10. FAREWELL (20 września 2002)

   To mój oststni ukończony album na dzień dzisiejszy. I jednocześnie najlepszy. Ale najlepszy nie oznacza że z najlepszymi utworami, ale taki, na którym nie ma słabych utworów. I to prawda: są tu tylko same dobre i bardzo dobre kompozycje. Jakoś nie udało mi się stworzyć niczego monumentalnego, przez co nie ma żadnego super utworu, ale to nawet i dobrze, bo album zyskał w ten sposób nieobecną wcześniej lekkość, choć niektóre utwory ("Electricity", "Kiss", "Lotus"), choć niewątpliwie udane są troszeczkę za długie. Ale album jako całość jest super. Bardzo spókny, choć poszczególne utwory nie mają ze sobą wiele wspólnego, łączy je chyba tylko motyw przewodni (i jednocześnie tytułowy) - pożegnanie. Album w ten sposób był już zapowiadany w ostatnim utworze mojego poprzedniego dzieła. A motyw przewodni wziął się stąd iż z dniem 29 września wyjeżdżałem na studia do Częstochowy. A to oznaczało pożegnanie na długi czas z domem (bo od tamtej pory w domu byłem tylko trzy razy: na Wszystkich Świętych, Boże Narodzenie i Nowy Rok i teraz na ferie zimowe). Ale nie tylko z domem. Przede wszystkim z możliwością komponowania. Przez to "Farewell" zamyka drugi okres mojej działalności, kończąc pewien etam nie tylko w mojej twórczości, ale w życiu. Tytuł każe się domyślać, że to mój ostatni album i po części jest to prawdą, bo kolejnego nowego dzieła nie spodziewam się w przeciągu ponad pół roku od ukończenia "Farewell". Straszne. Ale wróćmy do albumu. Ponownie wpadłem na świetny pomysł odnośnie tytułów. A miały one zaczynać się na kolejne litery alfabetu (łacińskiego) i tak właśnie się stało. Mimo tak narzuconych wytycznych wcale nie zamykało mnie to w określonych granicach i przy tytułowaniu miałem absolutną swobodę. A że album kończy się na literce L logiczne jest, że może powstać kontytuacja, choć wcale nie musi. Całość brzmi świetnie i tak dalej. O dziwo nie zaszkodziło temu działanie pod presją - musiałem całość ukończyć na trzy dni przed końcem września (w samym wrześniu powstało dziewięć utworów w ciągu dwunastu dni). A do tego miałem jeszcze poprzedni album na głowie. Ale wszystko się udało i sam jestem zaskoczony jakością albumu "Farewell". A przez to biorą się obawy, czy kolejne dzieło utrzyma tak wysoki poziom. A co mogę powiedzieć o utworach znajdującyhc się na albumie? Najlepszym brzmieniem dysponują zdecydowanie "Bioactivity" i "Electricity" ... a także cała reszta. W "Independence" pojawiają się wokalizy, będące zsamplowanym głosem ze słownika Collins'a. W utworze "Girl" także pojawiają się ... odgłosy. A mój ulubiony z różnych względów utwór to "Forbidden fruit" (trochę podobny do "Holometamorphosis", ale tylko trochę), chyba także dlatego, że wyszedł mi dokładnie tak jak chciałem (wsześniej stworzyłem go w myślacj, co nigdy wcześniej mi się nie udało). Ogólnie to wszystko wyszło mi tu tak, jak chciałem i nie ma żadnych ale ani zgrzytów. Po prostu super! (Ecnelis, 20.02.2003.)

lptitletimedate
01"Amalgamath"05:1308.08.02.
02"Bioactivity"05:1214.08.02.
03"Cybernation"05:0321.08.02.
04"Daying Day"03:5017.09.02.
05"Electricity"08:1417.09.02.
06"Forbidden Fruit"07:0008.09.02.
07"Girl"05:5018.09.02.
08"Hydride"04:3708.09.02.
09"Independence"05:3716.09.02.
10"Joyless Juvenility"05:0820.09.02.
11"Kiss"06:0609.09.02.
12"Lotus"06:3715.09.02.
total time01:08:27


#11. SILENT HEAL (in production)

   Od mojego ostatniego albumu minęło dokładnie pięć miesięcy, a moje kolejne dzieło jest gotowe dopiero w połowie (a może nawet nie). A wszystko przez to, że mam możliwość tworzenia tylko w domu. Przez to "Silent heal" jest tak naprawdę tworzone od około trzech tygodni (w okresie od Bożego Narodzenia do Nowego Roku i teraz). Przez pozostały czas studiuję oczywiście w Częstochowie, gdzie nie mam możliwości tworzenia i gdzie marnuje się wiele pomysłów, przychodzących mi wtedy do głowy. Ale nie będę już na to narzekał i będę się cieszył tym, że w ogóle mogę komponować. Bo to, co dotąd stworzyłem trzyma wysoki poziom narzucony przez "Farewell", co mnie cieszy, bo o to najbardziej się obawiałem. Już teraz nie mogę przestać słuchać "Silent heal III" i "Silent heal V". Są to po prostu świetne kompozycje, a tą drugą to opracowałem już w okolicach albumu "We are ...", tylko jakoś od tamtego czasu nie mogłem jej skończyć. A idea albumu jest prosta - ciche uzdrowienie. To pierwsze (ciche) chyba nie do końca mi się uda. A album ten powstanie w dwóch wersjach. Pierwsza (pełna) będzie zawierała wszystkie utwory razem z interludiami (które roździelać będą album na poszczególne fazy) i utworami 'z numerkami' i niektórymi połączonymi ze sobą w jedną całość. Druga wersja ma być bez interludiów (choć to jest jeszcze w fazie wahań) a utwory mają mieć w tytułach swoje podtytuły z wersji pierwszej i każdy będzie samodzielny, przez co zrodzą się odmienne wersje (dwie już się zrodziły). Zagmatwane to trochę, ale chyba jasne. W każdym razie utwór "Silent heal III (transvestitaction)" istnieje już w trzech wersjach. A obecne podtytuły wcale nie są wersjami ostatecznymi i mogą się jeszcze zmienić, bo nie do końca mi się podobają. (Ecnelis, 20.02.2003.)

lptitletimedate
first version
01"Silent Heal I (first echoes)"05:1825.12.02.
02"Silent Heal II (second echoes)"05:0827.12.02.
03"Interlude No.1"02:5031.10.02.
04"Silent Heal III (transvestitaction)" + "Silent Heal IV (goodbye Alexander)" in productiontimedate
05
06"Interlude No.2" + "Silent Heal V (vulpine vulture)"04:1618.02.03.
07
08"Silent Heal VI" in productiontimedate
09+in productiontimedate
total time??:??
second version
01"First Echoes"05:1825.12.02.
02"Second Echoes"05:0827.12.02.
03"Transvestitaction (extended)"06:1829.12.02.
04"Goodbye Alexander" in productiontimedate
05"Vulpine Vulture"03:4018.02.03.
06in production05:1825.12.02.
total time??:??
other versions
01"Silent Heal III: Transvestitaction (single version)"05:4929.12.02.


#12. REQUEST FOR SILENCE (in project)

   Na razie to mam tylko roboczy tytuł na kolejny album po "Silent heal". A wpadłem nań gdzieś na początku stycznia ... słysząc takie słowa w jednym z utworów Alanis Morisette, co można traktować jako ciekawostkę. (Ecnelis, 20.02.2003.)


#13. FAREWELL ZWEI (in project)

   Ten album też jest tylko w fazie projektu i nawet nie wiem czy ukaże się jako trzynasty. Będzie na pewno zawierał utwory ułożone alfabetycznie od literki M począwszy. A jeśli chciałbym na Z zakończyć to dawałogy aż 14 utworów, co jest chyba za dużą liczbą (co wynika z doświadczeń z "The winter manifesto"), ale czas to pokaże. (Ecnelis, 20.02.2003.)


#14. THE SINGLES - VOLUME 2 (in collecting)

   Druga składanka singli. Będzie ona, podobnie jak pierwsza obejować sześć kolejnych albumów, chyba że coś mi się zmieni. A jak na razie gotowe są trzy z nich. (Ecnelis, 20.02.2003.)

lptitletimedate
01"Astral Mezo Fy"???
02"With Half-Closed Eyes"04:5121.04.02.
03"All The Islands In Ocean"05:1422.04.02.
04"Love's Luxuries"04:3812.05.02.
05"Tranquility"14:2401.05.02.
06"Holometamorphosis"08:0719.05.02.
07"Metapsychosis"06:3918.06.02.
08"Tears of Beautiful"08:4228.08.02.
09"Bioactivity"05:1214.08.02.
10"Electricity"08:1417.09.02.
11"Independence"05:3716.09.02.
12"Joyless Juvenility"05:0820.09.02.
13"Transvestitaction (single version)"05:4929.12.02.
14"Vulpine Vulture"03:4018.02.03.
15"??"??.?.03.
total time??:??


FREE COMPOSITIONS

   

lptitletimedate
--"Prohibition"04:4009.09.2002.
--"An Eve Like This"03:1923.12.2002.
--"909"02:3321.12.2002.
--"I Find Myself (only when I lose myself - black celebration mix)"04:2726.12.2002.
--"(new dress guitar edit)"04:1628.12.2002.
total time--------


OTHER ALBUMS


SOME BIZZARE VERSIONS

   Album z remiksami i innymi wersjami utworów, które ukazały się na wszystkich moich albumach, będący ciągle w trakcie tworzenia. Mógł (i pierwotnie miał) się on ukazać z pierwszą składamką singli, ale jakoś nie za bardzo chciało mi się tworzyć inne wersje moich utworów i nadal taki stan we mnie panuje. Ale może to się miedyś zmieni ... (Ecnelis, 19.02.2003.)

lptitletimedate
01"Higher (piano version)"08:3414.10.2001.
02"The Basildon (short mix)"04:5313.09.2001.
03"Photoghraphic (techno mix)"05:3116.10.2001.
04"Wracam do domu (insteumental set)"07:3317.11.2001.
05"Love Theme (short version)"05:5915.02.2002.
06"New-Year's Lullaby (dark mix)"03:1224.02.2002.
07"Fight Fight Fight Fight (soft mix)"03:1423.03.2002.
08"Tranquility (short version)"04:4603.05.2002.
09"Tears of Beautiful (short version)"03:3128.08.2002.
total time01:12:06


IN CHAINS OF SELF-ADMIRATION , CREACTION & DECAY

   Pierwotnie alabum ten miał być kolejnym po "Phobias", no nawet było zapowiedziane w komentarzu do utworu "13th Look in Future". Brzmieniowo miał być taki jak mój pierwszy album ("Pneumonia"), co słychać w tych utworach, które ukończyłem. Brzmienie i klimat ich jest ciężki i dość trudny do zniesienia. NIestety poziom tych utworów nie stoi na zbyt wysokim poziomie i gdyby ten album ukazał się po "Phobias" byłby chyba ogromnym krokiem wstecz. Z racji ogromnych problemów z ukończeniem albumu i wielu innych czynników "In Chains ..." nie został ukończony i nigdy nie zostanie. Nie zostanie już chyba raczej wydany. Będzie po prostu spoczywał w moich archiwach w takiej formie, w jakiej zdołałem go ukończyć. Na pewno nie będzie traktowany jako album z odrzutami, bo na to jest za dobry. Ma parę naprawdę fajnych utworów (np ponadpółgodzinne "Enjoy the Silence" Depeche Mode, czy świetny remiks mojego autorstwa utworu "The Basildon", który miał tu być ukrytym bonusem). A utwór "Astral Mezo Fy" zdążył się nawet ukazać na singlu !! W pseudotytułowym utworze występuję nawet na wokalu. (Ecnelis, 19.02.2003.)

lptitletimedate
01"Hand's Shapes (soft creation of toyboy)"04:1718.04.2002.
02"In Chains"04:1313.05.2002.
03"Don't Kill"03:1913.05.2002.
04"The Battle Is Solution"02:4107.04.2002.
05"Eheieh Adonai"03:1913.05.2002.
06"Astral Mezo Fy"03:4613.05.2002.
07"Enjoy The Silence"31:3423.02.2002.
08"The Basildon (home slow magneto spring mix)"20:3216.03.2002.
total time01:12:06


COUNTERFEITER

   Pomysł na ten album narodził się w okolicach albumu "There's no ..." i był taki iż znajdą się na nim tylko i wyłącznie utwory innych wykonawców w moich instrimentalnych wersjach. Pomysł był bardzo dobry, gorzej z realizacją. Na dzień dzisiejszy gotowe jest półtora utworu (jeden cały i drugi z koniecznością sporego dopracowania) a cały projekt jest zawieszony. Może kiedyś do niego wrócę, ale na razie jest to bardzo małoprawdopodobne ... (Ecnelis, 19.02.2003.)

lptitletimedate
01"fghffgghfghfghf"timedate
total time01:12:06


COMPILATION ALBUMS WITH REJECTIONS


MORE THAN A PARTY

   Mój pierwszy album z utworami, które powstały przy okazji tworzenia normalnego labumu, ale nań się nie dostały, bo były za słabe. W miarę zadowalający poziom prezentują w zasadzie tylko dwa piersze utwory. W "Don't say no" wystapiłem na wokalu, który został przepuszczony przez efekt robotyzacji. W zasadzie nie ma tu niczego specjalnego a utwory pochodzą z okresu tworzenia "4 Nodlisab lands" i po części "Sounds ...". (Ecnelis, 20.02.2003.)

lptitletimedate
01"Lifelesses Dance"03:4828.08.2001.
02"I Can, You Will"05:3402.09.2001.
03"Erres"04:2015.09.2001.
04"Droomaraya"06:0417.09.2001.
05"Xanthelasmatosis"03:1124.09.2001.
06"Don't say No"03:3206.10.2001.
07"The Trend"04:0513.10.2001.
total time30:34


VEGETABLES

   Mój drugi album z odrzutami, tym razem z albumów "Sounds ..." i "Studio el". Z całości mógłbym wyróżnić dwa ostatnie utwory. A w "Lunch in scycraper" ponownie wystąpiłem na wokalu, czego nie słychać, bo jest on w przyspieszonym tempie. (Ecnelis, 21.02.2003.)

lptitletimedate
01"Danza Techniquex"03:5503.11.2001.
02"Blisco disco"03:3708.12.2001.
03"Sinking Boredom"03:4403.11.2001.
04"All in blue"02:2808.12.2001.
05"South Wind General"04:1403.11.2001.
06"Lunch in scycraper"03:2902.12.2001.
07"Cabala"03:3502.12.2001.
08"Lifelesses Dance 2"03:5007.12.2001.
total time28:52


VEGETABLES 2

   Trzeci album z odrzutami, tym razem z okresu tworzenia albumu "The winter manifesto". Tak jak poprzednio nie ma tu niczego, czym możnaby się chwalić. (Ecnelis, 21.02.2003.)

lptitletimedate
01"Magnenic Transmission"04:3229.01.2002.
02"Egipto"02:2502.02.2002.
03"Crazy Dino"02:0402.02.2002.
04"Focus On Sea"03:2710.02.2002.
05"Lunar Trance 2002"04:0208.02.2002.
total time16:30


EJO PLUSIO !!

   Czwarty i chyba ostatni album kompilacyjny z odrzutami, na który stworzono tylko dwa utwory i chyba tak zostanie, bo nie tworzę już słabszych kompozycji a jeśli już coś takiego mi wychodzi to albo kieruję to w zupełnie innym kieruku, albo kasuję. Album (jak widać w tytule) dedykowany jest króliczkowi imieniem Aleksander, który mieszkał z nami od lutego 1998 roku. Aleksander zmarł miesiąc temu ... (Ecnelis, 21.02.2003.)

lptitletimedate
01"Lifelesses Dance 3"04:0920.04.2002.
02"O mój rozmarynie !!"02:5027.05.2002.
total time01:12:06