Dodaj do ulubionych
Moje wiersze
2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005

"Starszyzna"
(28.08.2005.)


Mówisz że tak nie powinno być
Bo tak nie jest w większości
Że to nie normalne
Powinno być karalne

Wyznaczasz sobą wszelkie granice
Bo chcesz wyssać to z innych
Myśl że lepsi być mogą
Myśl bogatą i ubogą

Niszczysz ich każdym słowem
Aby tylko nie byli silniejsi
Ranisz ich ciała, trujesz głowę
Aby tylko nie wstali mocniejsi

Myślisz że wiek ci na to pozwala


"Trwa zabawa"
(18.08.2005.)


Wojsko potwierdza że cywil był martwy
Jutro miał jechać z rodziną na narty
Już nie pojedzie
Nigdzie nigdy
Zabawa trwa...

Wojsko potwierdza że cywil już nie żył
Nie pomogło mu to w co całe życie wierzył
Życie zakończone
Szybko i skutecznie
Zabawa trwa...

Wojsko potwierdza że cywil wcześniej zmarł
Własną flagę na strzępy przed śmiercią darł
Tak by zniszczyć
Całkowicie i na zawsze
Zabawa trwa...

I nie widać jej końca


"W krótkich chwilach"
(08.08.2005.)


Znikasz w rzece złych domysłów
Gdy oddech obnaża uczucia
Składasz wzrok w kąciki ust
Wkładasz we mnie gorące ukłucia
Gorące ukłucia

Dotykasz delikatnie krawędzi
Znaczących granicę rozkoszy i bólu
Składasz wzrok w cienie
Wykradając tajemnicę dawnych królów
Dawnych królów

Chciałbym już zasnąć
Nie prosząc cię o ostatni pocałunek
Chciałbym bez niego zasnąć
Wyrównać ze łzami rachunek

Patrzysz jak wypływa srebrny ból
Czujesz nadchodzące otępienie
Składasz wzrok pod powiekami
Tylko on może liczyć na ocalenie
Na ocalenie

W krótkich chwilach rozumiesz
Gdzie i jak szukać
Już umiesz
Już umiesz

Chciałbym już zasnąć
Nie prosząc o ostantni pocałunek
Chciałbym bez niego zasnąć

Chciałbym wyrównać ze łzami rachunek


"Nie tak jak się wydaje"
(08.08.2005.)


To nie jest tak
Że nie wiem czy nie widzę
To jest tak
Że się wstydzę

To nie jest wcale tak
Jak się wydaje

To nie jest tak
Że jestem obojętny
To jest tak
Że potrzebuję zachęty

To nie jest wcale tak
Jak się wydaje
To nie jest tak
Ja tylko udaję

To nie jest tak
Że czegoś nie umiem
To jest tak
Że zbyt wiele rozumiem

To nie jest wcale tak
Jak się wydaje
Ja nie uciekam
Ja się sprzedaję


"Czy śmierć"
(06.08.2005.)


Czy śmierć ominie nowe życie
Bo tylko w nim widzi swe odbice?

Czy jutro będzie takie jak je sobie wyobrażamy?
Czy coś innego oprócz nadzieji jeszcze mamy?

Czy śmierć ominie nowe życie
Bo w nim tętni krew obficie?

Czy kończący dzień zaspokoił nasze pragnienia?
Czy mamy jeszcze siłę by naprawiać i zmieniać?

Czy śmierć ominie nowe życie
Bo dopiero schodzi będąc na szczycie?

Czy krew na rękach oznacza tylko jedno?
Czy wszystkie kwiaty w tym ogrodzie zwiędną?

Śmierć ominie nowe życie
Bo znalazła w nim ukrycie...


"Ukryty wymiar"
(06.08.2005.)


Nie pamiętam nic z tamtego
Mydlanej bańki, w której nie mogło mi nic się stać
To było coś niepowtarzalnego
Chyba już nigdy nie będę tak bardzo się bać

Nie pamiętam nic z tamtych miesięcy
Żadnych słów wypadających spod palców i słyszanych oczami
Tego co było pomiędzy...
Boję się powiedzieć że... pomiędzy nami

Bo przecież doskonale pamiętam...
Tego nie da się zapomnieć...
Nie da opisać...
Tego wspomnienia, któro tak wiele zmienia...


"Msza"
(04.08.2005.)


Nad ołtarze wznieśmy twarze
I oczy nad gest proroczy
A nic już nas nie zaskoczy

Usta wznieśmy ponad pieśni
I dłonie nad gest znaczący chrzest
A nic nie będzie takie jakie jest

Niech każdy śledzi słowa spowiedzi
Znajdzie w pokucie najwyższe uczucie
A nie będzie więcej żył w trudzie

Niech toczy każdy modlitwę jak bitwę
I ucieka do Boga na czterech nogach


"Podnieś mnie"
(04.08.2005.)


Podnieś mnie z kałuży krwi
Niech zanika puls przeszłych dni
Zerwij nici zszywające powieki
Niech oczy wejrzą w nowe wieki
Poskładaj w sens rzucone kości
Ku mojej radości

Podnieś mnie z kałuży łez
Niech zamilknie płacz też
Zerwij nici zaszywające wargi
Niech usta wilgoć ubarwi
Poskładaj w sens rzucone myśli
Niech mi się to nie tylko przyśni...


"Dziewiąty"
(02.08.2005.)


Wydaje się że nie ma odwrotu
A drzwi zamknięte, te do powrotu
Za mało miejsca na zmianę drogi
I za wysoko aby nie złamać nogi

Czy jeden rok byłby tak wielką stratą
Na którą nie byłoby naprawdę nas stać?
Czy byłby naprawdę zbyt wielką zapłatą
Za to że nie chciałem z siebie wszystekiego dać?

Wydaje mi się że zostałem sam
I czego nie zrobię to tylko na zwłokę gram
Żyje dla równowagi taki drań jak on
Ślepy i głuchy a Ty się broń...

Czy jeden rok byłby tak wielką stratą
Na którą nie byłoby naprawdę nas stać?
Czy byłby naprawdę zbyt wielką zapłatą
Za to że nie mogłem z siebie wszystekiego dać?

Nie ma na niego sposobu
Za rękę poprowadzi cię prosto do grobu...


"Bądź mi"
(02.08.2005.)


Aniołem stróżem bądź i przy mnie stój
A będę na zawsze Twój
Bądź szatanem szepczącym mi do ucha
A będę Cię zawsze słuchał
Bądź dla mnie bogiem
Czekającym tuż za rogiem

Bądź mi aniołem prowadzącym przez drogę
A zrobię dla Ciebie co tylko mogę
Szatanem bądź z drogi spychającym
A będę na zawsze Cię kochającym
Bądź moim bogiem
Czekającym tuż za progiem

Tulącym mnie do snu bądź aniołem
A razem staniemy się popiołem
Szatanem bądź podsuwającym koszmary
A razem będziemy lizać swoje rany
Bądź dla mnie bogiem
A nikomu o tym nie powiem


"Miłość"
(02.08.2005.)


Pytasz czym jest ta twoja miłość
Czego i jaka równa się jej ilość
Dlaczego nagle aż tyle waży
I nie chce zejść ci z twarzy
Czemu dotkliwie kaleczy oczy
Policzki łzami moczy...

Pytam dlaczego pytasz mnie
Uśmiechasz się?
Chyba wiem...
...i dlatego boję się


"Ogień I"
(23.07.2005.)


To było tworem wyobraźni i słowa
Tylko tylko tylko - nie ma czego się bać
Naprawdę martwi mnie Twoja odmowa
Jakby na poświęcenie nie było Cię stać

Poświęcałem się dla Ciebie
Kroiłem nożem siebie
A oczy pozostały zamkniętymi
Ślepymi

To było tworem zdrady i kłamstwa
Aż aż aż - było czego się obawiać
Już nie martwią mnie twoje objawy chamstwa
Przestałem na Ciebie stawiać

Poświęcałem się dla Ciebie
Kroiłem nożem siebie
A dłonie pozostały zaciśniętymi
Wściekłymi

To było tworem przypuszczeń i braku zaufania
Chwilą ulotną w oddaniu zabrania
Słowa niepowiedziane kaleczące zmysły
Wszystkie marzenia prysły
I przyszedł z oczu łez deszcz
Nawet nie wiesz...

Że poświęcałem się dla Ciebie
Litry krwi spuściłem z siebie
Już nie martwi mnie Twoja obojętność
I każdy nie ma szans na wzajemność
W podniosłych uczuciach...


"Ogień II"
(23.07.2005.)


Palec jeden złamany
W szczupłych miejscach rany
Nie są zwiastunem śmierci
Jeśli tylko życie nas wierci

Złamane obietnice
I rozpalone uczucia
Rozszerzone źrenice
I ostrym narzędziem kłucia
Smakiem życia są

Wyplute odłamy słabości
I połamane kości
Nie są zwiastunem śmierci
Ale tego że życie nas wierci

Puste słowa
I rozmydlone marzenia
Prawdziwa droga
I pierwsze tchnienia
Smakiem życia są

Więc rób teraz co tylko chcesz
Dziel przeznaczenie na przypadki
Przecież dobrze wiesz
Które odznaczyć kratki
By zostać szczęśliwym...


"Ogień III"
(23.07.2005.)


Pociąga mnie Twoja delikatna intymność
I smak ust zamknięty w ich kształcie
Kusi mnie Twoja niewinność
Kończąca się na samolubnym gwałcie

Mam nadzieję że czekasz na mnie
Trzymając swe skarby pod kluczem
I że znajdę Cię nagą w wannie
Gdzie będę jak świeży uczeń

Pociąga mnie Twoja skryta uroda
I smak skóry zamnięty pod ubraniem
Kusi mnie Twoja zmysłowa moda
Kończąca się na uczuć wahaniem

Mam nadzieję że masz ochotę
Ledwo trzymając się na uwięzi
I nie będzie ważne co będzie potem
I kto kogo w kim uwięzi

Pociągasz mnie co dobrze wiesz
I korzystasz z tego jak chcesz
Co nie jest sprawiedliwe...


"Niecała"
(14.06.2005.)


Nagie kobiece plecy
W świetle świecy
Magnesem dla dłoni i ust
Większym nawet niż biust

W aksamitnych zagłębieniach
Oazy spełnienia

Wilgotne kobiece włosy
Nie od deszczu ani rosy
Przyciągają palce i nozdrza
Bardziej niż falujące biodra

W jedwabnych spleceniach
Polany uniesienia

To wszystko czego chcę
Nie od razu całą Cię


"Winnie"
(07.06.2005.)


No i dobrze - stało się
Ale nie wińcie o to mnie
Obwińcie tych, którzy mnie popychali
Tych, którzy prosto w oczy się śmiali
Przez nich nie mogem podnieść się z podłogi
Zrobiłem więc co mogłem - połamałem im nogi

Nie mówię że teraz jestem szczęśliwy
Nie mówię że nie ma we mnie nic złego
I wy dobrze wiecie dlaczego...


"Nie ma jak i nie ma gdzie"
(15.05.2005.)


Nie ma jak i nie ma gdzie
A tak się pragnie, tak się chce
Wyjąć duchy zza firany
Ścięte kwiaty włożyć w dzbany
Pełne wody
Póki jeszcze jestem młody
Póki serce równo bije
Póki głowa trzyma szyję
A nie ziemię ryje...


"Drzewo goniło niebo"
(15.05.2005.)


Osamotnieni, przysypani liśćmi
Zbieramy pod drzewem ostatnie myśli
Dzień był taki słoneczny
Nad nami kolor mleczny

Rosło drzewo
Goniło niebo
Padał deszcz

Oszukani, czekamy przed drzewem
Mokniemy pod gołym niebem
Dzień był taki gorący
Promień słońca jak nóż tnący

Rosło drzewo
Goniło chmury
Zrobiło dziury

I spadł deszcz...


"Nie jestem sam"
(12.04.2005.)


Nie jestem sam
Nie przyjmuę kwiatów, pocałunków
Nie przyjmuję słów

Kto to uszanuje
Nic nie podaruje, nie pocałuje
Słowa zahamuje

Nie jestem sam
Nie oddaję spojrzeń, dotyków
Nie oddaję komplemetów

Kto to uszanuje
Nic nie powie, nie zbliży się
Ominie wzrokiem mnie

Nie jestem sam
I może sam już nigdy nie będę
Dlatego chowam przynętę


"Ciężki mrok"
(11.04.2005.)


Czy widzisz jak krawię?
I jak tracę całą kontrolę?
Jestem martwy prawie
Nie leżę, nie klęczę, nie stoję
Nie boję się

Czy słyszysz jak wołam?
Tracę nad sobą kontrolę
Powoli konam
Żyć ani trochę nie wolę
Modlę się

Czy widzisz jak gasnę?
I zapadam się w ciężki mrok?
Oczy coraz mniej jasne
Pożera mnie smok
Powieki takie ciasne...


"Zachód"
(14.03.2005.)


Promienie słońca gasnące zza firany
Dłoń uciekająca pod sukni falbany
I alkohol po naszych ciałach rozlany

Zdejmowane wśród mroku naszyjniki
Uciekające pod łóżko małe koraliki
Trudna lekcja wspólnej gimnastyki

Czerwień w oczach lśni załzawionych
Ciepło z policzków pali przytulonych
Nie powstrzymamy zmysłów pobudzonych

A usta twe płatkami róży
Rosnącej w mych łez kałuży
A dłonie twe jej kolcami
Ale żadem mnie nie rani
A liście jej to Twoje nogi
Zamkniesz mnie w nich pod koniec drogi


"Gra"
(20.02.2005.)


Pozwolono nam bawić się ciałami
Ostrzegano że ktoś kogoś zrani
I że wtedy nikt nam nie pomoże
A lubimy bawić się nożem
Czy to nasza wina
Że nikt nas nie powstrzyma?
Czyja to zasługa
Że bawimy się w brudach?

Powiedziano bierzcie wszystko
Zabierajcie to co jest blisko


"Świeca"
(20.02.2005.)


Płomień ze świec na skórze
I ból, którego nie zapomnę
Im myślę o tym dłużej
Tym myślę mniej przytomnie
Wosk ze świec na skórze...

Tak bardzo niepewny krok
Tak bardzo oddech spłycony
Nowy rok
Chęci pozbawiony

Płomień ze świec w oczach
I ból, którego nie zapomnę
Nawiedza mnie po nocach
Jak chmury koszmarów ogromne
I wosk ze świec na powiekach...
Czas ucieka...

Tak bardzo nieostry wzrok
Krok tak bardzo spowolniony
Kolejny rok
Na zawsze stracony


"Wszystko co mam"
(02.02.2005.)


Spróbuję jeszcze jeden, ostatni raz
Włożę w to wszystko, co tylko mam
Mam jeszcze chwilę, jeszcze mam czas
Tym razem wszystko z siebie dam

I postaram się nie moknąć znowu
Gdy wszystko inne okaże się daremne
Będę umiał się rozejrzeć wokół
Będę miał w pamięci chwile cenne
Chwile małe i jeszcze mniejsze
Chwile najważniejsze
Chwile małe i te duże
Które pamięta się najdłużej

Spróbuję jeszcze jeden raz, ostatni
Włożę w to wszystko, co tylko mam
Duszo siostrzana, rozumie bratni
Tym razem wszystko z siebie dam


"Zimowe manifesto"
(18.01.2005.)


Komunikacja jest zbędnym luksusem
Z którego korzystam pod przymusem
Mówisz, widzisz jestem dzieckiem
Dorosnąć mi się nie chce...

To że mogę przejść do różnych miejsc
Że mogę dłoń zacisnąć mogę w pięść
Nic nie znaczy
Jeśli głuchych mam słuchaczy

Krew duszy jest takim napojem
Którego wylać najmniej się boję
Mówisz, widzisz jestem dzieckiem
Dorosnąć wcale nie chcę...

To że pod słońce teraz oczy mrużę
To, że w Nocy mam źrenice duże
Nie znaczy że jestem czarnym kotem
I że taki jest kłopotem

Nie patrzcie na mnie i moje ręce
Nie chcę więcej...


"Jak wszyscy inni"
(14.01.2005.)


Jestem by być
Nie inaczej - jak wszyscy inni
Resztę gubisz w wersach
I widzisz ile chcesz
Muszę z tym żyć
Nie inaczej - jak wszyscy inni
Sytuacja taka nie pierwsza
Przecież wiesz
Nie będę kryć
Nie inaczej - jak wszyscy inni
Z ciebie osoba nie lepsza
Taką osobą być chesz
Ja wiem i ty wiesz


"Sexploracja"
(14.01.2005.)


Zaraz pójdziesz się zabawić z dwoma chłopcami
Uwięziona będziesz między ich palcami
Mają co trzeba
By zabrać cię aż do nieba

Ale jak na razie chcą tylko wzdychać do ciebie
Wystarcza im to że mają siebie
Pójdziesz zaraz do nich
Będziesz mieć ich na dłoni

Jeden z nich ci się podoba
Nie wykorzystać tego byłaby szkoda

A już jest za późno
Bo po chwili
Skończyli...


--------
(02.01.2005.)


Tak, zazdorszczę
Tak, czuję się źle
Ty wybrałaś jego
A nie mnie
Choć mówiłaś
Że się nie uda
Myśliłaś się?
Wierzysz teraz w cuda?
Wszystko widzisz, słyszysz dobrze
I teraz ktoś przeprasza
Część mnie miała już pogrzeb
I resztę już dłoń twa zaprasza...



© 2003-2007 by Ecnelis