Dodaj do ulubionych
Wiersze Estel
"Płomień"

Delikatny cień umierającego płomienia tańczył na perskim dywanie
W jego wątłym blasku panowie delikatnie całowali pastelowe panie
Podziwiali smukłe ich talie, szyje i zgrabne, nagie ramiona
Chceli sie nimi napawać, zanim ta piękna noc w niebycie skona
Nie zważali na na ten nikły płomień tlący się w ich nagłej miłości
Tańczył on samotnie, jaśniejąc posród nieprzebytej ciemności
Szamotał się z zabójczym zimnem i mrokiem walcząc o przetrwanie
Lecz po chwili nie było już jego słodkiego cienia na perskim dywanie


"Inni"

Nie dla nas głębiny grobów
W których grzeszni pragną bogów
Nie dla nas odmęty ciemnych toni
W których diabeł dłużnych goni
Nie dla ciebie mrok istnienia
Nie dla mnie ludzkie marzenia
Dla nas próżnia między dniami
Dla nas bieg pokoleniami


niezatytułowany

Nie będę udawała, że się boję.
Nie będę więcej o nic dbać.
Skoczę tam, tak jak stoję,
I tak zbyt długo dane mi było spać.
Skoczę i co się potem stanie?
O to nie dbam wcale.
Skończy się może na ranie
A może na zawale ...


"Wyrok"

Pożegnanie na początek i długa znajomość
na liście skazańców.
Krzyżyk na drogę i biała chusteczka,
a w dłoni trzynaście różańców.
Nie możesz zawrócić, ani się zatrzymać
musisz dojść do wskazanej celi.
Tam już za tobą,wiedz to, sam diabeł tylko
podążyć się ośmieli.


"Jam jest"

Jam jest tym, czego nie ma.
Jam osoba bez imienia.
Puste pełnie, pełne próżnie,
klnąc wychwalam, wieżąc bluźnię.
Jam jest zimnym ogniem w wodzie,
jam roskoszą przy porodzie.
Głośne szepty, ciche krzyki,
będąc głuchą, chcę muzyki.


"Moja śmierć"

Umarłeś na dwa tygodnie
Krzyż na tobie postawiłam
Nawet nie pożegnałeś mnie
Gdy twa droga sie skończyła

Uciekłeś na czternaście dni
Wykreśliłam cię w mych słowach
Nie krzyknąłeś do mnie nic
Gdy zacząłeś żyć od nowa

Dzis nawiedza mnie wspomnienie
Chociaż wiem, że jesteś inny
Zgasły dawno dwa płomienie
Ja zgasiłam. Ty ? - niewinny


"Upiór"

-Umarł, umarł, umarł ! -
słychać w dzień i w nocy.
-Odszedł w czeluś czarną,
z nim diabli wysocy!
Umarł, zginął, przepadł,
ostrzem grzechu ugodzony.
Padł na kolana i nie wstał,
Śmierć -zabójca upodony.


"Niemożliwe"

Jestem, choć mnie nie ma
Idę, choć nóg nie mam
Lecę, choć skrzydełmi brak
Kocham, choć serce me - wrak.


"Kres bólu"

Niewolnicą smutku jestem,
więziona przez łzawe kraty,
karmiona słonym deszczem,
otoczona przez zwiędłe kwiaty.

Towarzyszy mi samotność,
zimno trzyma me dłonie,
me serce słabe dopada złośc,
usta cierpienia muskają me skronie.
Pewnego dnia lo zachodzie słońca
powstanę z prochów bólu i żalu,
wtedy nieszczęścia me dosięgną końca.
Od tąd me serce będzie z metalu.


"Potrafisz?"

Chwyć wiatr, podpal wodę,
przepłyń przez rzekę lawy.
Tylko mi udowodnij,
że ci wierzyć mogę,
że nie jesteś ze mną
tylko dla zabawy.


"To koniec"

Ani kroku dalej!
Zbliżyć się nie waż.
Nie pozwalam ci na to,
prawa do tego nie masz.

Odwróć się i odejdź!
Takie jest ma słowo.
Nie próbuj go zmienić,
nie rozbijesz muru głową.


"Egoista"

Przyszedł czas i pora
by pożegnać się
Miłość ta jest chora
która trawi cię
Dziwna jest i zła
bo siebie nią darzysz
Kiedyś ważna byłam ja
dziś o sobie marzysz


"Czerwone niebo meduzy"

Czerwone niebo meduzy
Splesniałe i kłamstwodajne
zalało już świat cały
Jakby nie skryte a tajne

Czerwone niebo meduzy
Porosło parzydełkami
Żyje i się rozrasta
Wsród nich i miedzy nami


"Serce kwiat"

Cztery ściany
i nic więcej
Zapomniany
umrze prędzej
Tak samotny
opuszczony
oszukany
zawiedziony
Oczy zamknie
w samotności
I wyblaknie
kwiat w nicości


"Strach"

Drżę cała ja - strachu powłoka
Boję się i nie wiem co mnie czeka
Obaw jestem pełna - pytań studnia
Nadzieja ma to bezdenna obłudnia
Boję się bardzo, jestem przerażona
Napełnia mnie przerażń niezmierzona
Pochłania mnie i nie wydala
Strażniczka i matka diabelskiego grala


"Szyfr"

Brak latarni
nad morskim brzegiem
Ludzie marni
przykryci śniegiem
Studnia bez wody
na wielkiej pustyni
Nieznane kody
do człowieczej skrzyni


***

trudno znaleźć
posród głuszy
drugą część
zmartionej duszy


"Znów"

Uśpiona znów usnę
Sen snu mego wyśni
To czym puls pulsuje
O czym myślą myśli


"Kłamiesz"

Patrzysz na mnie
okiem szklistym,
jakos dziwnie
nieprzejrzystym
Coś ukrywasz -
wiem na pewno.
Może kłamiesz
będąc ze mną ...?


"Zasłużyłeś"

Jesteś tym
kogo skrzywdzę.
Całe szczęście
twoje wyżrę.
Zasłużyłeś,
przecież wiesz.
Mnie zabiłeś,
zginiesz też !


"Ożywienie"
(28.04.2004.)


Chwyć palce kościste
Obumarłe, jak gałęzie wiecznego drzewa
Tchnij w nie życie
Ogrzej, jak tylko twa dłoń ogrzewa
Nie uciekaj, gdy zadrżą
Uspokuj ich tchórzliwe, nieśmiałe szlochanie
Stwórz je od nowa
I odpowiedz wreszcie na ich wątłe wołanie


"Księżycowa pieśń"
(25.04.2004.)


Daj się zaczarować księżycowej pieśni,
Niech się wplata w szepty, niech twe skronie pieści.

Jej słowa wyśpiewaj z duchami przeszłości,
Niech pieśń ta wzleci ku nieśmiertelności.
Niech jej piękno wabi nowe wciąż stworzenie,
Cudna jej melodia niech zgasi milczenie,

Przestrzeń niech ją niesie ponad inne głosy,
Niech zagasi chłodem nienawiści stosy,
Wznawiaj słowa piękne, przywracaj jej życie,
Niech pieśń księżycowa nie umrze w niebycie.


"Ona"
(2000)


Tylu tu ludzi,
a taka samotna,
Tyle przystanków,
a ciągle biegnie,
Tak nowocześnie,
a taka pierwotna,
Wciąż oblegana
a nie ulegnie...


"Ogród"
(2000)


Kropelki rosy jak perły, diamenty
Zdobią młodych króli w trawy zaklętych.
Zaklęta królewna w kwiat róży czerwonej,
Woła o zbawienie w duszy krwią splamionej.
Królewny i królowie żyją w mym ogrodzie,
Codziennie je podlewam i myję w krwawej wodzie.



© 2003-2007 by Ecnelis