Dodaj do ulubionych
Spotkanie z nauką IV
   Witam wszystkich po raz czwarty, który podobnie jak poprzednie nie będzie jeszcze tym ostatanim razem. W dzisejszym spotkaniu cofniemy się w czasie o wiele tysięcy lat tylko po to, aby odpowiedzieć na intrygujące wszystkich pytanie: kto jest przodkiem dzisiejszej krowy i dlaczego nie jest to tak kochany zwierzak jak żubr. Jak pewnie już się zorientowaliście dziś będzie o wiele krócej niż zwykle. Dlaczego? Nowy rok akademicki nie rozpieszcza ...

I - Tura tura

   Przenieśmy się teraz pamięcią jakieś dwadzieścia tysięcy lat wstecz. Przypomnijmy sobie potężne lasy Europy i Azji oraz buszujących w nich naszych przodków. Widzimy ich? Brudnych, wygłodniałych ... Nie tylko mięsem chcieliby zaspokajać głód a w lasach żyje taki duży zwierz, trzy metry długości i wysokość na metr osiemdziesiąt, masa do jednej tony. Miło jest na coś takiego upolować, ale jeszcze milej złapać samicę i karmić się jej mlekiem. Mniam ...
   Tak naprawdę to udomowianie tura, bo o tym bydlaku mowa rozpoczęło się osiem tysięcy lat temu. Od plejstocenu zwierz ten skutecznie opanował Eurazję, północną część Afryki i Azję Mniejszą. Czasami zwierzęta te żyły razem ze swoimi krewnymi, żubrami, ale to właśnie na tura padł wybór udomowienia i gdy to się udało żubra pozostawiono w spokoju. Śmiało można powiedzieć iż w każdej dzisiejszej krowie płynie ... turecka krew. Tur żył głównie w lasach, ale latem nie krępował się w zapuszczaniu na pola uprawne. Z biegiem czasu rozmiary zwierzęcia uległy nieznacznemu zmniejszeniu (krowy były o około 1/4 mniejsze od byków). Tur był (niestety, bo już go nie ma) zwierzęciem stadnym a takiej wesołej ferajnie przewodziła stara, doświadczona krowa. Dorastające byczki często tworzyły własne gang... to znaczy stada a ich tatusiowie byli z reguły samotnikami. Sierść tego stworzenia była barwy czarno brunatnej a wzdłuż grzbietu ciągnęła się jasna, ruda smuga. Łepetynę porastały na czole kędzierzawe włosy. Rogi, potężne, u nasady odchodzące na boki a potem wspinające się ku górze i w końcu ku sobie, budziły respekt. Jadłospis obejmował trawy, rośliny zielne, liście krzewów i drzew a także żołędzie i ściółka liściasta. Pycha ...
   Tur przetrwał w Europie do rozkwitu cywilizacji, która oczywiście nie oszczędziła go. Zwierzę stopniowo zanikało w kierunku z zachodu na wschód. W Polsce populacja tura zmalała niemal do symbolicznych rozmiarów w XIV wieku. Do XVII wieku była to królewska zwierzyna łowna, zamieszkująca lasy mazowieckie. Mimo ustaw chroniących ten gatunek nie udało się uchronić go przed wyginięciem. Ostatnie dwa rodzime okazy zostały zabite w Puszczy Jaktorowskiej w 1627 roku. Były to jednocześnie ostatnie tury na świecie. Mimo iż tury nie stąpają już po tym świecie żyją w każdej dzisiejszej krowie i byku ...

II - Bonusik

   Skoro jesteśmy przy zwierzakach pozostańmy przy nich. Niektóre są naprawdę demonami prędkości. Bo taki piechur w miarę rześkim tempie porusza się z prędkością do 6 km/h a sprinter światowej klasy bez problemu przekracza 35 km/h. Czym jest przy tym 1,5 milimetra na sekundę ślimaka? Parę stuknięć w przyciski kalkulatora i już znamy odpowiedź: jest 0,0054 kilometrami na godzinę. Wyścigowy qnik pędzi z prędkością 90 km/h a struś (pędziwiatr) aż 120 km/h. Nawet gepard może mieć trudności z dogonieniem takiego sprintera. Powietrze natomiast najszybciej tną niepozorne jaskółki. W chwilach beztroski przekraczają ... 250 km/h!!

   Na dziś to niestety tyle. W kolejnych Spotkaniach z Nauką spróbujemy wcielić w życie szalone pomysły takie jak podróże w czasie, odkryjemy kolejne ciekawostki matematyczne, zrozumiałe dla nielicznych, poznamy sekrety Ziemi, których nikt nie chce znać a także zapuścimy się w wiele innych tematów, o których nie mam zielonego pojęcia, ale to szczegół ...



© 2003-2007 by Ecnelis