Dodaj do ulubionych
MizantropI
"Nie mam całej armii tak zwanych 'przyjaciół', bo nie potrafię znosić głupoty z uśmiechem na ustach i nie czuję się tak zagrożony, żebym musiał otaczać się pochlebcami bez przerwy piejącymi peany na moją cześć." - Alan Wilder

   Nigdy w życiu nie miałem prawdziwego przyjaciela. Nigdy nie spotkałem kogoś, kto mógłby nim być. Nigdy kogoś takiego nie potrzebowałem. I choć odczuwałem pewną pustkę we mnie w miejscu, w którym powinien mieszkać przyjaciel nie szukałem go i nie pragnąłem. Ale z tej pustki narodził się ból, który rósł z każdą chwilą. Nie był nieznośny, w niczym mi nie przeszkadzał. Znosiłem go w milczeniu. Jakaś wewnętrzna siła nie pozwalała mu wziąść góry nade mną. Ale ból po pewnym czasie zaczął wypalać dziurę, która rosła i w końcu nie dała się ukryć.

   Uważają mnie za kogoś dziwnego, nie rozumieją mnie. Kto? Oni - ludzie. Nie lubię ich. I podejrzewam iż niektórzy trochę się mnie boją. Nie lubię, gdy na mnie patrzą i nie lubię gdy o mnie rozmawiają. Zabijają mnie gdy tylko naruszają moją prywatność. Chciałbym, aby ich nie było. Nie wszystkich. Nie wstydzę się tego. Wstydzę się siebie. I to jest moim problemem. I jest to jedyny problem, którego nie mogę rozwiązać sam. A świat i ludzie mi w tym nie pomagają.

   Nie palę, nie piję, nie mam nadmiaru pieniędzy. Chroni mnie to od tak zwanych 'przyjaciół'. Ale także i od ludzi wartościowych. Czasami wychodzę na zewnątrz, ale nie mogę tam przebywać zbyt długo ...

   Przestałem już zwracać uwagę na ból trawiący mnie. Przyjąłem to jako coś naturalnego i tkwię w tym świadomie i dobrowolnie. Dobrze mi z tym. Nie chcę tego zmieniać, ale ostatnio spotkałem kogoś, kto to zmienił. Ten ktoś mnie rozumie a ja rozumiem Jego. Ten ktoś nie chce i nie próbuje mnie wykorzystać. Nie jestem Mu potrzebny tylko na chwilę. Po prostu jestem mu potrzebny a On mi. Nie chcę tego tak wcześnie nazywać przyjaźnią, ale przecież właśnie przyjaźnią to jest a On przyjacielem. Wszystko jest jeszcze surowe i niedojrzałe, ale świat i tak już wydaje się piękniejszy. Zupełnie jakbym się zakochał. Nie od dziś wiadomo że przyjaźń i miłość lubią bawić się w jednej piaskownicy, ale nie tym razem. Ból minął a dziura zakleja się powoli. Ale nie zmieniło to pozostałych ludzi, przed którymi ciągle się ukrywam ...

[tekst ukazał się w 40 numerze Action Maga]



© 2003-2007 by Ecnelis