Dodaj do ulubionych
Krzyk nie jest drogą
   Krzyk nie jest drogą. A mimo to udeżasz mnie w twarz obelgami i rozcinasz skórę ostrymi uwagami. A każde słowo wchodzi miękko, boleśnie. Każde pozostawia trwały ślad. Cały jestem w bliznach i ranach, które do dziś nie mogą się zagoić. Zazdroszczę Ci obojętności, z której rodzi się krzyk i która go zabija. Jesteś w wielu i imię masz niejedno. Mówią Ci Gniew, mówią Ci Nienawiść, mówią Ci Zazdrość. Ale nie mówią Ci Morderca, bo boją się prawdy. Bo nie chcą jej znać. Tak wygodniej i bezpieczniej. A Ty się śmiejesz, bo przyjmują Cię szczęśliwi, po czym ślepną i głuchną.

   Dla Ciebie krzyk jest drogą. Zawsze nią był i będzie. Zawsze znajdywałeś wyznawców i zawsze będziesz ich znajdować. Będą zabijać nieświadomi. W chwilach słabości i ja byłem Twój, ale tylko dlatego, że próbowałem Cię zniszczyć Twoją własną bronią. Było to bezskuteczne i zadawało tylko coraz więcej coraz bardziej bolesnych ran, które karmiły cierpienie ale nie mogły zabić. Bo śmierć przychodzi najwolniej, tak, jak lubisz. Z każdym dniem jest coraz bliżej, ale to nie tylko Ty ją spowodujesz.
   Jeśli mnie lub kogokolwiek chcesz zabić nie rób tego słowami. Tylko wtedy nie będzie bolało tak jak teraz boli...

   Cisza też nie jest drogą, bo przecież musimy rozmawiać. I musimy o tym porozmawiać. Wy musicie o tym porozmawiać. I mówmy tak, aby wszystko było dobre, aby nic nie raniło. I starajmy się nie mówić inaczej.



© 2003-2007 by Ecnelis