Dodaj do ulubionych
Recenzje płyt
Archive "Michel Vaillant"
2003 Europacorp



Utwory :
01. "Le Mans"
02. "Bridge Scene"
03. "Helicoptre"
04. "Come To Me 1"
05. "Vaillant Theme"
06. "Nothing"
07. "Friend"
08. "Nightmare Scene"
09. "Leader Theme"
10. "Nightmare Is Over"
11. "Vaillant (Acoustic)"
12. "Night Time"
13. "Red"
14. "Come To Me 2"

Nie mogę zrozumieć sposobu w jaki się poruszasz

   Zespół Archive zyskał w Polsce popularność dzięki znakomitej kompozycji "Again", w pełni zasłużenie ponad rok (!!) goszczącej na liście przebojów radiowej Trójki. W 2003 roku po albumie, z którego pochodził wspomniany utwór zespół zrealizował muzyczny projekt inspirowany postacią z francuskiego komiksu zatytułowanego "Michel Vaillant" (autorstwa J. i P. Gratona). W roku 2004 ukazał się film fabularny na motywach komiksu a twórcą jego ścieżki dźwiękowej był także zespół Archive, ale to już trochę inna historia, choć ścieżka obficie czerpie właśnie z tej płyty...
   Album "Michel Vaillant" to prawie pięćdziesiąt pięć minut dźwięków zamkniętych pod czternastoma tytułami. I nawet jeśli nie ma się zielonego pojęcia o źródłach, które zainspirowały powstanie tej muzyki (komiksie) to nietrudno po przyciągającej wzrok okładce albumu, tytułach utworów jak i samych utworach zorientować się w temacie i wczuć się w klimat, który obficie sączy się tutaj z najmniejszego decybela. Muzyczne pejzarze namalowano tu w większości przypadków dość grubym i ciężkim pędzlem ociekającym dźwiękami, wydatnie wspomaganym mechaniką i elektroniką. Te utwory aż sapią już od momentu, w którym znajdziemy się na moście (znakomite "Bridge Scene" z hinotyzującym motywem granym na gitarze i podobnie działającym motywem uzyskanym dzięki elektronice, można słuchać w nieskończoność!). Późniejsze kompozycje także wśród zgiełku zabierają nas w inne miejsca i umieszczają w innych sytuacjach. Przy "Leader theme" zasiadamy w bolidzie pędzącym tylko po to aby wygrać wyścig. Sam utwór ma zdecydowanie najciekawiej brzmiącą partię perkusyjną z łaskoczącymi zmysły słuchu przeszkadzajkami. "Nightmare Scene" naprawdę straszy a "Nightmare Is Over" czule głaszcze i otula. Równie skrajne wrażenia towarzyszą przy słuchaniu dwóch wersji utworu "Come to me" (na ścieżce dźwiękowej do filmu ukazała się jeszcze trzecia). Pierwsza to spokojna, cichutka kołysanka z instrumentami smyczkowymi a "Come to me 2" to aż dwa razy dłuższy, soczysty, motoryczny rozleniwiacz, przy którym raczej się tak łatwo nie zaśnie choć tak uparcie kołysze, i w którym słychać jeszcze więcej orkiestry. Na albumie nie zabrakło oczywiście przystanków, na których możemy spokojnie odpocząć. Najznakomitszym z nich jest zdecydowanie instrumentalne "Vaillant Theme" z delikatnym fortepianem, delikatnymi brzmieniami orkiestry i subtelną elektroniką (o ile nie są to brzmienia otrzymane w sposób bliższy matce naturze). Wzruszające to mało powiedziane. Mile spędzimy czas także przy "Friend", któro wepchnie w nas trochę optymizmu. Utoniemy w tej muzyce aż w końcu zrobi się ciemno i czerwono... Pięknie...
   Płyta niewiątpliwie robi duże wrażenie, ale nie słucha się jej łatwo i nietrudno poczuć się zmęczonym. Bardzo dużo tu zgiełku i niemal chaosu a czasami wydaje się, że jest po prostu za głośno. Ale jest to muzyka, do której chce się wracać i w której udało zamknąć się niepowtarzalne nastroje i klimat. Można smakować po kawałku lub od razu w całości (jeśli nie okaże się zbyt ciężkostrawne) o każdej porze (choć oczywiście najlepiej w spokoju po zmroku) i ciągle odkrywać coś nowego... Pozycja obowiązkowa dla miłośników alternatywnego grania!



© 2003-2007 by Ecnelis