Dodaj do ulubionych
Recenzje płyt
Crash Test Dummies "Give Yourself a Hand"
1998 BMG Music Canada



Utwory :
01. Keep a lid on things
02. A cigarette is all you get
03. Just chillin'
04. I want to par-tay!
05. Give yourself a hand
06. Get you in the morning
07. Pissed with me
08. Just shoot me, baby
09. A little something
10. I love your goo
11. Aching to sneese
12. Playing dead

Małe coś, któro dopadnie Cię nad ranem

   Któż z was nie zna utworu "Mmm mmm mmm mmm" ? A jaki to grał zespół ? No jaki ? Tak, wiem, macie to na końcu języka. Ale jak to było ... Crash Test Dummies ? Taak !! A czy ktoś potrafi wymienić jeszcze jakiś utwór zespołu ? Cisza. No dobra ... "Mmm ..." pochodzi z pierwszego albumu zespołu, potem był jeszcze drugi i trzeci. O ile mi wiadomo to ten trzeci nie został nawet sprowadzony do Polski. Skandal !! Za to drugi - tak. Nosi tytuł "Give yourself a hand" i ukazał się prawie pięć lat temu (do naszego kraju trafiając na początku 1999 roku).
   Doskonale pamiętam dzień, w którym podałem sobie rękę. To był 24 maja 1999 roku. Niczego nie podejżewając wędrowałem sobie po szkole do sklepu muzycznego, który teraz nie istnieje w takiej formie, w jakiej istniał wtedy. Przezornie w kieszeni miałem około dwudziestu złociszy. Wchodzę do środka, patrzę na nowości a tu CTD ! W tym momencie zespołu prawie nie znałem. Znałem tylko utwór "Keep a lid on things", który był wówczas na liście przebojów Trójki (niestety nie wszedł poza poczekalnię). A była to pieśń niesamowita, oszczędna, niepokojąca z niecodziennym wokalem. Nie bez powodu została przebojem miesiąca (maja chyba) i w podsumowaniu roku 1999 zajęła aż 3 miejsce na mojej olp (osobistej liście przebojów). Kasetę nabyłem niemal całkowiecie w ciemno i bez zastanowienia i ... dostałem jeszcze do tego plakat promujący album !! Znalazła się na nim jego okładka, przedstawiająca twarz (i kawałek kończyny), lalki, która po prostu budzi strach (to chyba przez te wszystkie filmy ...). Na kasecie znajdowała się oczywiście naklejka Programu Trzeciego i, nie wiedzieć czemu stacji RTL 7. Do domu wróciłem podniecony i roztrzęsiony. Czas było zacząć ucztę i poznać kolejne nowe smaki ...
   Mamy aż dwanaście dań. "Keep a lid on things" doskonale już znam. Reszta prezentuje się już trochę mniej mrocznie, ale nie jest pozbawiona tego pierwiastka niesamowitości, którym przesączony jest utwór otwierający całość, będącą ogromną mieszanką stylów. Znajdziemy tu i jazz, gitary, muzykę elektroniczną i kupę decybeli innych kolorów. Ale na pewno nie znajdziemy ostrych gitar, to nie ten adres. Szczególną uwagę zwracają tu wokale: Ellen Reid, która śpiewa w trzech utworach oraz Brad'a Roberts'a (poza nimi zespół tworzą jeszcze Benjamin Darvill, Dan Roberts i Mitch Dorge), który udziela się w pozostałych dziewięciu, osiągając swoim głosem dźwięki od zamiatających podłogę do łaskoczących chmury. Trudno jest się przy tym wszystkim nudzić. Są tu utwory bardzo dynamiczne i plujące elektronicznymi akordami ("I want to par-tay !" czy "Pissed with me", które zapewne świetnie sprawdziłyby się na imprezie) jak i utulające delikatną fonią ballady - bajeczne "Get you in the morning" (drugi singiel), najlepszy jak dla mnie utwór w zestawie i "A little something" śpiewane przez Ellen Reid czy wyciszone "Aching to sneeze", które mimo swej prostoty po prostu nie może się nie podobać. A dla smakoszy polecam warstwę tekstową jak i dźwiękową "I love your goo" ("... I am a shit upon your shoe ..."). Gdyby utwór wydać na singlu mógłby być dużym przebojem, drzemie w nim siła. Dwa jazzujące utwory - "Just chillin'" (Ellen trzeci raz na wokalu) i "Just shoot me, baby" raczej mało przypadły mi do gustu, choć rosnąca w siłę, smyczkowa partia (coś á la "What a wonderful world" Satchmy) pojawiająca się w środku "Just shoot me, baby" jest niewątpliwie najpiękniejszym, instrumentalnym fragmentem na albumie. Utwór tytułowy jest nawet bardzo reprezentatywnym kawałkiem całości, łączy w sobie ciekawe brzmienie, chwytliwą melodię, "z luzem" wykonane wokale i dziwny tekst. A "A cigarette is all you get" jako drugi utwór po "Keep a lid on things" stoi trochę na straconej pozycji. Być może gdyby było gdzie indziej, lepiej by wypadło (ale co byłoby wtedy drugie), choć i tak nie zmienia to faktu iż refren do dziś trudno mi zaakceptować. Przesłuchanie "Give yourself a hand" niemal zawsze kończę na przedostatnim utworze, ponieważ ostatni ("Playing dead"), fortepianowa ballada z ospałym i jak zwykle udziwnionym wokalem nie podoba mi się w ogóle. Dobrze, że dali to na koniec ...
   Nie ukrywam, że ta muzyka była dla mnie sporym odkryciem i niespodzianką, która znalazła dla siebie stałe miejsce w mojej kolekcji budowanej według własnego gustu, skrzywionego kiedyś nagłym podmuchem wiatru. I co najważniejsze, w żadnym miejscu nie przypominało to "Mmm mmm mmm mmm" (któro, nawiasem mówiąc [dosłowności nigdy za wiele] poznałem długo po "Give yourself a hand").
   Crash Test Dummies, "Give yourself a hand" ? Małe coś, któro warto mieć ...



© 2003-2007 by Ecnelis