Dodaj do ulubionych
Recenzje płyt
David Gahan "Paper Monsters"
2003 JJSR Productions Inc.



Utwory :
01. Dirty sticky floors
02. Hold on
03. A little piece
04. Bootle living
05. Black and blue again
06. Stay
07. I need you
08. Bitter aple
09. Hidden houses
10. Goodbye

Nie jestem zbyt milutki

   David Gahan od ponad dwudziestu trzech lat jest wokalistą zespołu Depeche Mode. Dla zespołu komponuje Martin Gore, na solowych albumach jak dotąd nagrywając tylko przeróbki utworów innych wykonawców. Ale to nie znaczy, że Dave nie komponuje, a szczególnie w ostatnich latach, czego efekt możemy usłyszeć od drugiego czerwca tego roku kiedy to ukazał się pierwszy solowy krążek Dave'a zatytułowany "Paper monsters".
   Patrząc na opis można uznać tą płytę za dzieło duetu, ponieważ Dave'owi przy pisaniu i nagrywaniu utworów wydatnie pomagał niejaki Knox Chandler (grając na gitarze, basie, klawiszach, aranżując smyczki i robiąc masę innych żeczy). A Dave nie ograniczył się tylko do samego śpiewania, zagrał między innymi na keyboardzie i ... harmonijce ustnej (którą szczególnie widać w "Bootle living"). Do współpracy zaproszono także bębniarzy, pianistę, "smyczkowych" i dodatkowego wokalistę, który udzielił się w "Dirty sticky floors". Szkoda, że w książeczce zabrakło miejsca na słowa piosenek (jest tylko notka, że w ich poszukiwaniu należy udać się na stronę internetową solowego projektu wokalisty DM). Miejsce to wypełniło aż trzynaście zdjęć Dave'a, na których najlepiej (i najmłodziej) wygląda z szalikem w czarnobiałe romby. Ale to małoistotne, istotna jest muzyka ...
   Na samym początku umieszczono "Dirty sticky floors", czyli utwór, który był singlem promującym album. W wersji singlowej brzmiał dużo bardziej soczyście. Co nie znaczy, że stracił na swym przebojowym charkterze. Utwór mija dość szybko i nie zapada w pamięć, ale miło się słucha. Bardzo miło. Jeszcze milej jest przy kompozycji numer dwa - "Hold on" z ciepłym, przestrzennym refrenem. Kontrastuje on z szybko przebiegającą melodią zwrotki. Całość jednak jest trzymana razem przez zgrabny rytm. Dwie pierwsze kompozycje nie zaskakują, sporo w nich Depeche Mode. Zaskoczyć może dopiero "Bootle living" z blue'sową gitarą, ustną harmonijką i zachrypniętym wokalem. A jeśli coś ma powalić to tylko "Black and blue again": z mroczną atmosferą, kakofonią perkusji i smyczków w okolicach trzeciej minuty i śpiewanym z przejęciem 'You said I'm not very nice' robi wrażenie, któro dojżewa z każdym przesłuchaniem. Zaskoczyć może "I need you" z niemal banalnym podkładem i melodią. Całkiem fajne, ale gdyby dano tu więcej dźwięków byłoby jeszcze lepsze. Nie popełniono tego błędu przy "Hidden houses", gdzie gitara na początku utworu automatycznie kojarzy się z The Cure i aż by się chciało, aby ich wzorem pograła conajmniej półtorej minuty. Ale i bez tego kompozycja jest bardzo udana a wokale rozpięte od ponownie zachrypniętych po łagodne i niemal szeptane. Reszta albumu to spokojne i trochę zbyt długie ballady. Najlepiej wypadają z nich "Stay" i "Goodbye", ale słuchaczem raczej nie zawładną. Choć w warstwie instrumentalnej "Stay" dzieje się naprawdę wiele ciekawego, podobnie jak w "Goodbye" gdy nagle spokój rozbijają mocne dźwięki perkusji. "Bitter apple" kojarzy się ze starymi utworami z czasów Franka Sinatry, czy czymś w tym stylu. Jest bardzo nastrojowo. O "A little piece" niestety wiele miłego nie mogę powiedzieć. Nie przekonuje mnie ten utwór w ogóle.
   Album jest zamkniętą całością. I raczej tak należy go słuchać, bo wybranie z niego utworu automatycznie pomnijesza jego wartość i w wielu przypadkach kompozycja taka nie może się obronić. Trochę za dużo tu utworów wolnych, które rozrzedzają muzykę i atmosferę. Zawiedzeni mogą być też ci, którzy spodziewali się, że Dave pokaże coś zupełnie innego niż w Depeche Mode. Album nie jest zły, ale chyba nie sprostał oczekiwaniom fanów zespołu. I jakoś nie doszukałem się na nim ani jednego papierowego potowra, choć czułem, że parę takich stworzonek czai się po kątach.



© 2003-2007 by Ecnelis