Dodaj do ulubionych
Recenzje płyt
Depeche Mode - "Speak and spell"
1981 Mute records




Utwory :
01. New life
02. I sometimes wish I was dead
03. Puppets
04. Boys say go!
05. Nodisco
06. What's your name?
07. Photographic
08. Tora! Tora! Tora!
09. Big muff
10. Any second now (voices)
11. Just can't get enough
12. Dreaming of me
13. Ice machine
14. Shout!
15. Any second now
16. Just can't get enough (schizo mix)

Powiedz... i przeliteruj

   Na samym początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku kiedy muzyka tworzona za pomocą elektroniki była jeszcze w dość prymitywnym stadium rozwoju a nurt nazwany potem new romantic dopiero się rodził w Wielkiej Brytanii powstał zespół, który dziś jest jednym z największych na świecie, mając status żywej legendy. Tym zespołem jest Depeche Mode. W pierwotnym składzie zespół był kwartetem a głównodowodzącym i kompozytorem niemal wszystkich utworów był Vince Clarke, który odszedł z zespołu tuż po wydaniu debiutanckiego krążka. Tym krążkiem było "Speak and spell", któro ukazało się w 1981 roku.
   Album od samego początku do końca wypełniają czyste, elektroniczne brzmienia, które dziś mogą się wydać archaiczne i tandetne. Ale praktycznie w każdym utworze znajdzie się wpadający w ucho motyw instrumentalny i chwytliwa melodia. Najbardziej nafaszefowane są tym dwa single, będące jednocześnie jednymi z największych przebojów zespołu w rodzimym kraju (przez co za Depeche Mode krąży w Wielkiej Brytanii krzywdząca opinia): "Just can't get enough" oraz "New life". Ale to nie tym utworom należałoby przyznać tytuł najlepszych na albumie. Bo mimo swej przebojowości zbyt dużo w nich prostoty i pewnej dziecinności. Dużo dojrzalej i mroczniej prezentują się "Puppets" i "Photographic" z charakterystycznymi, klawiszowymi motywami tchnącymi tajemniczością. Szczególną uwagę należy zwrócić na dwie kompozycje Martina Gore'a (który później stał się autorem niemal wszystkich utworów zespołu) - niepokojące "Tora! Tora! Tora!" z ostrym, jedynym w swoim rodzaju wokalem David'a Gahan'a, będącym zmakiem rozpoznawczym grupy i instrumentalne "Big muff", trochę nużące i raczej małoudane. Najśliczniejszy fragment ukryto prawie na końcu albumu. Mowa oczywiście o wyciszonym, bajkowym "Any second now", śpiewanym przez Martin'a (który dotychczas subtelnie wspomagał Dave'a wraz z resztą zespołu w pozostałych kompozycjach). Delikatne, słodziutkie i aż żal że takie któtkie. Niestety na "Speak and spell" sporo rzeczy zasługuje na naganę. Wyszczególnić tu należy takie kompozycje jak "I sometimes wish I was dead" czy "What's your name?", które są po prostu żenujące (w dodatku ta pierwsza przez piskliwe dźwięki motywu przewodniego brzmi po prostu brzydko) oraz ogólną wartwę tekstową kompozycji, którą można delikatnie nazwać niezrozumiałą.
   Edycję kompaktową "Speak and spell" wzbogacono aż o pięć kompozycji, które wcześniej znalazły się na stronach B singli. Wśród bonusowych utworów znalazł się także pierwszy singiel zespołu - "Dreaming of me" i remiks "Just can't get enough", stawiający utwór w trochę innym świetle dzięki soczystej, wyciszającej się końcówce. Podobnie jest ze ślicznym "Any second now", któro tym razem pokazuje się w wersji instrumentalnej (co dziwne wersja ta jest wersją podstawową), którą ozdobiono jeszcze bardziej bajkowymi partiami rytmicznymi. Z dwóch pozostałych kompozycji dużo lepiej wypada "Ice machine", ociekające soczystym brzmieniem i pewnym niepokojem. Najlepiej słuchać po zmroku.
   Z perspektywy czasu dla niektórych taka muzyka może być trudna do zaakceptowania, ale dziś nie można odmówić jej dyskretnego uroku, który tkwi w jej wyjątkowym smaku, zapadających w pamięć melodiach i mocnym wokalu. Czasami mamy problemy z powiedzeniem czegoś lub przeliterowaniem. Tu bardzo dobrze wykonano te obie czynności, cokolwiek miałoby to znaczyć...



© 2003-2007 by Ecnelis