Dodaj do ulubionych
Recenzje płyt
Depeche Mode - "Ultra"
1997 Mute Records Limited




Utwory :
01. "Barrel of a gun"
02. "The love thieves"
03. "Home"
04. "It's no good"
05. "Uselink"
06. "Useless"
07. "Siostra nocy"
08. "Jazz thieves"
09. "Freestate"
10. "The bottom line"
11. "Insight"
12. "Junior painkiller"

Bóg zsyła tylko prawdziwych przyjaciół

   "Ultra" to dziesiąty, studyjny album Depeche Mode i drugi nagrany w trzyosobowym składzie. Od poprzedniego ("Songs of faith and devotion") dzielą go aż cztery lata. Były to cztery najgorsze lata w historii zespołu jak i jego członków, wśród których nic nie wskazywało, że Depeche Mode jeszcze kiedykolwiek nagra album. W początku 1995 roku z zespołu odszedł Alan Wilder, Andy wymagał leczenia postępującego załamania nerwowego a Dave nie widział niczego poza narkotykami, dwukrotnie cudem umykając śmierci (przedawkowanie i próba samobójcza). Nikt chyba nie wierzył, że da się to naprawić i pozbierać do kupy. W sierpniu 1995 roku odbyło się spotkanie, z którego wynikła idea nagrania paru utworów (Martin miał sześć gotowych kompozycji) z myślą o składance, będącą kontynuacją "The singles 81-85". Pierwsze sesje zakończyły się praktycznie na nagraniu samych podkładów. Gahan był fizycznie i psychicznie niezdolny do pracy a jego głos był kompletnie zniszczony. Jedynym utworem, który udało się nagrać było "Sister of night", posklejane z różnych fragmentów nagrań głosu Dave'a. Po wyjściu z nałogu Dave powiedział o tym utworze: "Teraz słyszę jak bardzo się bałem. Cieszę się, że ten utwór istnieje, żeby mi przypominać o tym bólu, który wszystkim sprawiałem.". Prace nad płytą ruszyły ponownie w połowie 1996 roku, gdy Dave miał już za sobą narkotykowe bagno a Andy całkowicie uspokoił się. Alan niestety nie powrócił do zespołu. Wszystkie te przeżycia odbiły się na albumie, czyniąc z niego niemal spowiedź, przerażający i bolesny rachunek sumienia ...
   Gdy "Barrel of a gun" popłynęło z głośników ziemia zadrżała. Wiedziałem, że doładowanie basów przy tym utworze to spore ryzyko. Miażdżąca, mocna perkusja i znakomity motyw grany na gitarze w tle wprawiły w nerwowe drgania całe powietrze w pokoju. Przetworzone wokale i dziwny tekst dopełniły całości. To chyba najbardziej brutalny utwór w historii zespołu, znakomity. Złapanie oddechu w postaci "The love thieves" jest tym, czego po pierwszym utworze potrzeba. Spokojna kompozycja, z piękną melodią graną na gitarze, pod koniec staje się trochę bardziej agresywna. Ponad sześć minut pełne uroku. Potem "Home", ponownie z mocną grą perkusji i bębnów. Na wokalu Martin. Uzależniająca, miękka melodia od pierwszego refrenu zatapia się w smyczkach. Ponownie zastanawiający, dwuznaczny tekst. Pod koniec jeszcze niesamowity motyw na gitarze i piękne wykończenie smyczkami. Odpływam. W "It's no good" na perkusji ponownie Victor Endrizzio (zagrał też w pierwszym utworze). Potężne, basowe, rytmiczne uderzenia ponownie wstrząsają ziemią. źwietny, syntezatorowy, niemal kosmiczny motyw oddziela kolejne części utworu. źpiew Dave'a trochę zmieniony, rozmarzony. Szkoda, że wszystko się wycisza a nie kończy w jakiś bardziej oryginalny sposób. Kolejny utwór to dwuminutowe, instrumentalne interludium, w którym gościnnie wystąpił sam Danniel Miller (szef Mute Records, przyjaciel zespołu od początku istnienia). "Uselink" połączone jest cichym, pojedynczym elektronicznym dźwiękiem z "Useless", rozpoczynającym się czystą grą perkusji, do której po chwili dołącza chwytliwy, soczysty motyw grany na gitarze. W utworze wystąpiła masa gości: na bębnach Gota Yashiki i Keith Le Blanc, na perkusji Danny Cummings a na basie Doug Wimbish. Wszystko to czyni z kompozycji przestrzenny twór, w którym przy każdym przesłuchaniu odkrywa się coś nowego. Pod koniec Martin częstuje nas niesamowitą, brudną przygrywką graną na skowyczącej gitarze. "Sister of night" to już zupełnie inna bajka. Delikatne, elektroniczne dźwięki i subtelny śpiew. Wzruszające to mało powiedziane. "Jazz thieves" to kolejne instrumentalne interludium, dość trudne w odbiorze z racji surowego brzmienia i braku melodii. Utwór swobodnie, wśród szumów wiatru (lub czegoś w tym rodzaju) przechodzi we "Freestate", w którym ponownie Martin częstuje nas magicznym motywem przewodnim granym na gitarze, kojarzącej się z country, który pod koniec przeradza się w prawdziwą, mistyczną ucztę. Na perkusji ponownie Danny Cummings. Zwrotka śpiewana trochę sennie i przewlekle kontrastuje z mocnym, wyrazistym i budzącym niepokój refrenem. Gdyby brzmienie utworu było bardziej ostre bez problemu wgniotło by słuchacza w ziemię. Z ciszy po "Freestate" wyłania się odgłos podobny do wydawanego przez sonar, po którym budzi się bluesowa gitara. Martin po raz drugi i ostatni na wokalu. Ponownie goście: Jaki Liebezeit na perkusji i BJ Cole na pedałowej, stalowej (jeśli chodzi o struny) gitarze (o ile tak można przetłumaczyć pedal steel guitar). Skomplikowana melodia jest chyba najpiękniejszą na albumie, ale wymaga trochę czasu od słuchacza. Ostatni utwór to "Insight" - elektroniczna podróż, przesączona niepokojem, prąca do przodu jak rozpędzający się pociąg, którego nic nie zatrzyma. Martin jak i w pozostałych utworach niezauważalnie wspomaga Dave'a, nadając kompozycji anielskiego posmaku. Wszystko pięknie się wycisza. Koniec, choć nie do końca. Po półtorej minuty pojawia się jeszcze mały, dwuminutowy bonusik w postaci ukrytego, instrumentalnego utworu "Junior painkiller". Jego pełna wersja ("Painkiller") znalazła się na singlu "Barrel of a gun". To już naprawdę koniec, godzina minęła niezauważalnie, "Ultra" całkowicie zabsorbowała, zniewoliła i zafascynowała.
   Album promowały cztery single: "Barrel of a gun", "It's no good", "Home" i "Useless". W USA wyszedł jeszcze singiel "Home/Useless", zawierający wszystkie cztery teledyski z albumu. Utwór "Barrel of a gun" stał się największych przebojem zespołu, obok "People are people" z 1984 roku w Wielkiej Brytanii, zajmując podobnie jak "People are people" 4 miejsce na tamtejszej liście. Sam longplay, który ukazał się 14 kwietnia 1997 roku zajął 1 miejsce, w pierwszym tygodniu sprzedając się w 40 tysiącach egzemplarzy. Co ciekawe "Ultra" nie była promowana żadną trasą koncertową.



© 2003-2007 by Ecnelis