Dodaj do ulubionych
Recenzje płyt
His Infernal Majesty - "The funeral of hearts"
2003 BMG Finland Oy



Utwory :
01. The funeral of hearts (radio edit)
02. The funeral of hearts (album version)
03. The funeral of hearts (acoustic version)
04. Soul on fire (Erich Zann's supernatural rmx)
05. The funeral of hearts (Dr. Dagon's dub)
06. The funeral of hearts - video

Pogrzeb serc

   Bardzo długo musiałam czekać na nowe kawałki zespołu HIM, ale było warto. Pojawił się ostatnio singielek "The Funeral Of Hearts",utrzymany w dobrze nam znanym klimacie, jednak dostrzegam małą zmianę. Utwór o wużej wymienionym tytule jest mniej mroczny. Melodia jest bardzo przyjemna (momentami jednak przypomina inne style muzyczne), a w połączeniu ze słowami tworzy specyficzny dla zespołu nastrój.Mówiąc krótko - nie zawiodłam się na chłopakach. Stworzyli po raz kolejny kawał dobrego "love metalu", nie mogę tylko zrozumieć, dlaczego, gdy słucham "The Funeral..." nasuwają mi się na myśl historie o rycerzach i księżniczkach ?...
   Singiel zawiera cztery wersje "The Funeral Of Hearts", a w tym akustyczną. Jestem zwolenniczką takich numerów, to też przypadł mi on do gustu (a naprawdę nie łatwo mnie zadowolić). W takich wykonaniach jest więcej prawdy ...
   Trzecia wersja na początku przypomina caravan version "Loose You Tonight" z singla "Pretending", ale to można im wybaczyć, bo już po chwili pojawiwją się fajne "udziwnienia". Wokal Villego opatrzony w echo oraz podkład stwarzają dopiero prawdziwy nastrój. Ta wersja jest barzo dobra, jeśli nie najlepsza, mimo prawie całkowitego pominięcia "wstawki" w drugiej połowie utworu.
   Słuchając pierwszy raz utworów z singla przeraził mnie nieco remiks "Soul On Fire" . Wydawało mi się, że nie trzyma się kupy, ale z czasem (jeden dzień) i on mną zawładną. Można się przy nim trochę powściekać, bo nie jest to jedna z melodyjnych, owianych tajemniczością ballad, charakterystycznych dla zespołu. Słuchając go mam wrażenie jakby ktoś mnie zdzielał po twarzy surowym kawałkiem mięsa (w pozytywnym znaczeniu, o ile takie jest ...). Dla mnie utwór ten jest z deczka szokujący , a to zracji przywiązania się do mroczno-melancholijnego stylu HIM'a. Ale miło dla odmiany posłuchać czegoś "wściekłego".
   Bonus, w postaci teledysku do singla promującego nową płytę zespołu sprawił mi dużo radochy. Pluska się on w zimowym klimacie Finlandii, czego nie można powiedzieć o poprzednich teledyskach HIM'a. Jak zawsze od wokalisty bije magnetyczna poświata uświadamiająca nam, że to coś więcej niż tylko muzyka. Dookoła palą się jakieś krzaczki i bladziudki Ville pląsą po śniegu między nimi, otoczony kolegami z zespołu, męczącymi swoje instrumenty (szczególnie sugestywna jest gra perkusisty miotającego się między płatkami śniegu niczym iskierki w ognisku). Dookoła zaśnieżony las, jakieś konie i sanie oraz dziwne postacie, przypominające jakiś sekciarzy. Całość kończy znak heartagramu ułożony z palących się krzaków, który po chwili zamienia się w grafikę, zdobiącą najnowszy album zespołu "Love metal", który ukazał się 14 kwietnia tego roku ...

recenzję napisała Estel



© 2003-2007 by Ecnelis