Dodaj do ulubionych
Recenzje płyt
Jean Michel Jarre "Oxygene"
1976




Utwory :
01. Oxygene (part I)
02. Oxygene (part II)
03. Oxygene (part III)
04. Oxygene (part IV)
05. Oxygene (part V)
06. Oxygene (part VI)

Gdy braknie powietrza

   Płyta ta do dziś jest najlepiej sprzedającym się albumem w historii francuskiej muzyki a dzięki niej Jean Michel, syn kompozytora Maurice Jarre'a zyskał światową sławę i nieśmiertelność (pomijając fakt iż bez względu na wiek trzyma się bardzo młodo) a także stał się źródłem inspiracji dla wielu innych artystów, będąc wkrótce mianowanym ojcem chrzestnym muzyki techno. Mimo powszechnie panującej opinii nie był to pierwszy album Jarre'a - kompozytor miał już na koncie trzy poprzednio wydane płyty w rodzinnym kraju. "Oxygene" było debiutem na światową skalę. Ta muzyka mająca prawie trzydzieści lat nie powinna być nikomu obca. Bardzo chętnie wykorzystywano ją jako podkład w wielu programach naukowych i nie tylko. Najbardziej znane z całości jest kosmiczne "Oxygene 2" z co chwilę przelatującymi z jednej strony na drugą elektronicznymi dźwiękami i charakterystyczną, nieco piskliwą melodią. Wszystkie utwory połączone są w całość, co wyróżnia niemal wszystkie albumy Jarre'a (z tego formatu zrezygnmowano na dość rewolucyjnym "Metamorphoses"), pociętą przez twórcę na sześć elementów, trwających średnio po siedem minut. Każde z tych dźwięków przywodzą na myśl inne skojarzenia. Wspomniane "Oxygene 2" to utwór wybitnie kosmiczny, trwające ponad dziesięć minut "Oxygene 5" szczególnie w końcówne przywodzi na myśl klimaty orientalne ze wskazaniem na rytmy i melodie arabskie. "Oxygene 4" i "Oxygene 6" bardziej pasuje w klimaty morskie - słychać w nich mewy, szum wiatru i fal. Mimo tych oczywistych skojarzeń prawdopodobne jest iż wcale nie rozszyfrowaliśmy myśli twórcy, który celowo wysunął na wierch takie proste podpowiedzi, kryjąc w głębi zupełnie inny przekaz. Bo o ile muzyka nie bywa trudna w interpretacji o tyle zapadająca równie głęboko w pamięć okładka taką już nie jest. Niepewności dodaje fakt iż Jarre tłumaczy tytuł albumu jako dotlenienie spowodowane brakiem tlenu wynikającego ze stanu emocjonalnego artysty, będącego wówczas pod wpływem kobiety, darzącej go odwzajemnionym uczuciem. Uff, trochę to skomplikowane, ale jakie piękne...
   Już wtedy Jarre był mistrzem muzyki elektronicznej, wyczarowyjąc z tego, co dała mu technika ponadczasowe dźwięki, skupiające na sobie uwagę oczarowanego słuchacza. "Oxygene" brzmi niesamowicie i futurystycznie także dziś, niewtajemniczeni zapewne nie posądziliby tego albumu o taki wiek. Świadczy o tym nie tylko fakt, że ta muzyka jest dosłownie wszędzie (odtwarzano ją nawet w kosmosie!), ale także to że ciągle zyskuje nowych słuchaczy będąc jednocześnie niedoścignionym wzorem i inspiracją dla nowych twórców. Największy album Jean Michel Jarre'a jest nie tylko pozycją obowiązkową dla wszystkich miłośników muzyki elektronicznej ale dla każdego szanującego się słuchacza... oraz dla wszystkich, którym akurat zabrakło powietrza z mniej lub bardziej wiadomych powodów! To trzeba mieć, bo zna się na pewno...



© 2003-2007 by Ecnelis