Dodaj do ulubionych
Recenzje płyt
La Foy - "La Foy"
2004




Utwory :
1. "If U know what is like to love only one"
2. "Kiss me"
3. "Spines of twisted thoughts"
4. "U R killing me"
5. "Give her your love"
6. "I want 2 B"
7. "Silence"

Między oddechem a oddechem

   Historia zespołu sięga aż 1988 roku, kiedy to 17 lipca powstał pierwszy utwór. W 1994 roku zespół wydał w Japonii płytę zatytułowaną "This Is The Dance" a także koncertował za granicą (Niemcy, Austria). Przez ten czas zmieniał się skład zespołu, przez który przeszły dość znane osoby (przez miesiąc wokalistką była nawet Ania Ortodox). Po 1995 roku grupa zapadła w śpiączkę. Od tamtego czasu w La Foy (nazwa zespołu pochodzi ze starofrancuskiego i oznacza 'płomień', 'wiarę') naprawdę wiele się zmieniło a zespół w obecnej formie istnieje od grudnia 2001 roku, kiedy to w jego szeregi wstąpiła wokalistka Natalia Grosiak (autorka niemal wszystkich tekstów). Pozostały skład zespołu pochodzącego z Wrocławia to: Wojtek Stawiński (autor muzyki i niektórych tekstów, założyciel zespołu), Dawid Korbaczyński (gitara), Krzysztof Żesławski (gitara), Andrzej Stagraczyński (bass). Członkowie zespołu pracują także przy innych projektach, na przykład Natalia udziela się także wokalnie między innymi w zespole Micromusic (www.micromusic.prv.pl) ...
   W 2004 roku zespół wydał skromne (jedynie samo CD z nadrukiem), niezatytułowane, siedmioutworowe demo, którego skromność to tylko pozory, ponieważ wypełnione jest ono naprawdę ciekawą i miłą dla ucha muzyką. Wszystko to zawiera się w brzmieniu będącym połączeniem akustycznych dźwięków z elektroniką (z przewagą tego drugiego) i w słodkim, delikatnym głosie wokalistki, który zapewne będzie powodem do zachwytów jak i narzekań na La Foy, ponieważ nie każdemu przypadnie on do gustu. Te czynniki czynią zespół dość oryginalną propozycją. Brzmienie jest bardzo przestrzenne, teksty interesujące, ale ciągle walczące z muzyką (na którą często zwraca się tu większą uwagę), która jest bardzo spokojna, stonowana, trochę rozleniwiona, tajemnicza i niepokojąca (strasznie ale i bajecznie robi się przy trzecim utworze, co potęgują jeszcze niemal szeptane wokale w bardziej dynamicznym jeśli chodzi o warstwę muzyczną "U R killing me"), przez co znacznie lepiej sprawdza się po zmroku, przed snem niż nad ranem. Ani przez chwilę nie nudzi a momentami naprawdę zaskakuje (wejście gitary w "I want 2 B"). Większość melodii to chwytliwe twory, zapadające w pamięć. Bez trudu po paru przesłuchaniach chodzi za nami refren "If U know what is like to love only one" czy "Give her your love", nie wspominając już o całym, ślicznym "Spines of twisted thoughts" - chyba najlepszy utwór na demie, choć tak naprawdę bardzo trudno wskazać tu jednego faworyta. Jedynym zgrzytem na albumie jest kompozycja druga - "Kiss me". Utwór zupełnie nie pasuje do reszty, melodia i wokale po prostu drażnią (zwrotka jest nawet ciekawa, ale całość dyskfalifikuje refren), do tego dochodzi bezsensowana, kilkudziesięciosekundowa wstawka hip-hopowa. Ten utwór omijam z przyjemnością. Ale z jeszcze większą słucham całej reszty! Ciepło, bajkowo... Ta muzyka niestety niebezpiecznie rozleniwia i wcale nie chce opuszczać się krainy La Foy zwanej (trwającej niestety tylko ponad trzydzieści minut), choć w większej ilości głos wokalistki staje się męczący, dlatego trzeba dawkować La Foy rozsądnie... Jeśli chodzi o pełny album to naprawdę jest na co czekać. I to z niecierpliwością...



© 2003-2007 by Ecnelis