Dodaj do ulubionych
Recenzje płyt
Music Instructor - "Electro city"
1998 East West Records GmbH




Utwory :
1. Electric City
2. Planet Earth
3. Let The Music Play
4. Super Sonic
5. Breakdance
6. Get Freaky
7. Jam On It
8. Technical Lover
9. Rock Your Body
10. Don't Stop The Rock
11. Funky Nation
12. Galaxy Jam
13. Pack Jam
14. Rock Your Body (Brainbug Remix)
15. We Are The Robots
16. Music Instructor MegaMix

Niech gra muzyka...

   Pewnie wiele osób pamięta wielki przebój sprzed paru ładnych lat, plasujący się na pograniczu techno i rave'u pod tytułem "Super sonic", królujący na listach przebojów zestawiających muzykę tego typu. Utwór z wciągającym motywem przewodnim i z minimalnymi, skomputeryzowanymi wokalami opatulany w nieskomplikowany rytm dziś jest już pewnego rodzaju klasyką gatunku, o ile w tym gatunku można operować pojęciem "klasyka". Oczywiście za kompozycją stoją artyści ukryci pod nazwą Music Instructor. Utwór znalazł się na albumie zatytułowanym "Electro city" wydanym w 1998 roku.
   Powierzchnię, jaką oferuje płyta CD wykorzystano tytaj niemal całkowicie, głównie dzięki umieszczeniu na samym końcu megamixu, trwającego prawie trzynaście minut, który o ile dla mnie jest całkowicie bezużyteczny i niepotrzebny o tyle osoby gustujące w tym gatunku mogą go z powodzeniem wykorzystać w "ćwiczeniach ruchowych" - według wielu opinii muzyka znakomita do uprawiania breakdance'u. Taka forma artystycznej ekspresji nie jest mi obca, nawet czasem aż miło popatrzeć, ale pozostaje poza sferą moich zainteresowań. Dlatego będę patrzył na ten album zupełnie inaczej niż większość jego odbiorców. Pierwsze, co od razu cieszy to brzmienie - niczym nie zmącona elektronika. Mimo iż jest ona wszędzie, można by powiedzieć, że jest jej trochę mało - brzmienia nie są głębokie i po paru przesłuchaniach zna się utwory dogłebnie, nie znajdując w nich praktycznie nic nowego przy kolejnych odtworzeniach. W większości utwórów zastosowano komputerowe wokale, ale są wyjątki od tej zasady. Najlepszy z nich to "Let the music play", któro powinno zadowolić niewybrednego słuchacza. Co najważniejsze wokalistka w tym utworze śpiewa, a nie tak jak w przypadku pozostałych ("Jam on it" czy "Get freaky", powstałe przy wykorzystaniu postaci z gry komputerowej imieniem Abe), w których mamy do czynienia z mieszanką rapu i hip-hopu, w wykonaniu osób, których głos pozostawia wiele do życzenia. Ale utwory naprawdę bardzo słabe są na szczęście w mniejszości, choć wyraźnie psują smak całości. Najlepiej wypadają utwory, w których wokale ograniczono do minimum: otwierające krążek "Electric city", francuskojęzyczne "Planet Earth" (mój faworyt, jeśli chodzi o klimatyczność - utwór ma w sobie coś mrocznego, w sam raz do słuchania po zmroku) czy "Galaxy jam". W pozostałych można doszukać się szczątków interesującej i wpadającej w ucho melodii, jednak nie przyciągają uwagi i nie oferują wiele ciekawych dźwięków, tak jak wspomniane wsześniej kompozycje bardziej instrumentalne. Jedynym wyjątkiem od tego jest przebojowe "Rock your body", które ukazało się na singlu i które na albumie znajduje się także w bardzo dobrym remiksie, odstającym od reszty za sprawą aranżacji imitującej brzmienia orkiestrowe (soczyste dźwięki smyczkonaśladowcze). I to właśnie ten remix typowałbym na najleszy fragment "Electro city"...
   Dziś album należy zdecydowanie do zapomnianych ech przeszłości, choć pojedyncze kompozycje ("Super sonic", "Rock your body") z pewnością pozostały w masowej pamięci. Album jako całość niestety nie podtrzymuje poziomu tych kompozycji, momentami za sprawą wokali naprawdę irytując (szczególnie w "Jam on it", w którym niektóre fragmenty odtwarzane są w przyspieszonym tempie) i wypadając po prostu fatalnie. Jest parę pozycji wartych uwagi, ale jako całość płyta wypada blado, przez co dłuży się i dłuży. Oczywiście w skali imprezowej ocena tego krążka powinna być odpowiednio wyższa...



© 2003-2007 by Ecnelis