Dodaj do ulubionych
Współczesny Budda?
   Od połowy maja ubiegłego roku w prowincji Bara w południowym Nepalu we wiosce Ratanapuri ma miejsce spektakularna medytacja piętnastolatka - chłopiec od kilku miesięcy nic nie je, nie pije, nawet nie drgnie! Zainteresowały się nim najpoważniejsze media, takie Według nieoficjalnych doniesień wydarzeniami w Nepalu interesuje się także Watykan. Na miejsce codziennie przybywają setki (jeśli nie tysiące) pielgrzymów, niektórzy koczują tam od momentu przybycia...


[Nepal - prowincja Bara]

   Osobą, która wywołała to całe zamieszanie jest Rama Bahadur Bamjan, okrzyknięty już inkarnacją Buddy. Sam chłopiec jednak nie chce aby tak go nazywano, mówi: "Powiedzcie ludziom, aby nie nazywali mnie Buddą. Nie mam tyle energii co Budda. Dotarłem dopiero do stopnia rinpoche. Potrzebuję jeszcze sześciu lat głębokiej medytacji". Chłopiec medytację rozpoczął po odwiedzeniu jednego ze świętych miejsc buddyjskich. Buddyzm zaczął studiować w szkole podstawowej, w kolejnych latach pogłębiając tą wiedzę i zapoczątkowując zapewne pierwsze przemiany w samym sobie. Piętnastolatek medytuje nieruchomo z zamkniętymi oczami pod drzewem Bodhi, pod takim samym, pod jakim medytował Siddartha Gautam zanim stał się Buddą Siakjamuni (z tym że osiągnął stan oświecenia, wyzwolenia już po 49 dniach). Co ciekawe Siddartha Gautam przyszedł na świat 250 kilometrów od miejsca medytacji Bamjana. Według przekazów indyjskich urodził się w 448 roku przed naszą erą (niektóre podania mówią też iż przyszedł na świat 2,5 tysiąca lat przed naszą erą). Na tym podobieństw nie koniec!

   Świadkowie twierdzą iż z czoła chłopca biło światło, podobnie jak w przypadku Buddy. Ramę Bamjana dwukrotnie ukąsił wąż (pierwszy raz w trzecim miesiącu medytacji - ślady były widoczne na ręku) i chłopcu nic się nie stało! Taki sam przypadek miał miejsce także u Buddy. Matka chłopca ma na imię Maya Devi, tak samo jak matka Buddy.


[medytujący Rama Bamjan]

   Zagadką pozostaje to jak chłopiec wytrzymał aż tyle miesięcy bez jakiegokolwiek posiłku i w całkowitym bezruchu. Sceptycy uważali iż pod osłoną nocy odżywia się on płynem wydzielanym przez drzewo. Całodobowe obserwacje prowadzone przez dziennikarzy przez klika tygodni obaliły jednak tą teorię - Rama Bamjan ani drgnął! Nie widać po nim żadnych śladów osłabienia, zmęczenia czy jakichkolwiek zewnętrznych zmian, poza długimi już włosami. Nie jest możliwe przebadanie chłopca - lekarzom pozwolił jedynie na półgodzinne zbliżenie się na pięć metrów od siebie. Niektórzy z przybyłych tam osób, zaopatrzeni w termiwizjery także nie dopatrzyli się niczego niezwykłego (a raczej zwykłego). Niektórzy przypuszczają, że Rama odżywia się światłem (tak zwany breatharianizm), inny twierdzą że dzięki nadzwyczaj rozwiniętym czakrom chłopiec za pośrednictwem drzewa czerpie energię z całego kosmosu. Do dnia dzisiejszego rozkładającym bezradnie ręce naukowcom nie udało się ustalić nic konkretnego (przebadanie Ramy nie jest możliwe). Określili jedynie stan chłopca jako "słaby"...

   Rama cieszy się bardzo dobrą opinią w swoim środowisku. Jego nauczyciel ze szkoły podstawowej przyznaje że chłopiec nigdy nie tknął alkoholu (nie jadł także mięsa ani ryb) i spośród swoich rówieśników wyróżniał się pewnego rodzaju spokojem, godnością osobistą. Nie był zyczajnym nastolatkiem. Słowa te potwierdza też jego rodzina i znajomi.

   Całą sprawą zaniepokojony jest także rząd Nepalu, chcąc jak najszybciej wyjaśnić sprawę, doszukując się oszustwa. Władze chyba całkiem słusznie obawiają się konsekwencji, jakie całe to poruszenie może wywołać w kraju a także i na świecie. Obok tego stoi fakt iż już zarobiono na tym fenomenie wielkie pieniądze, które także niezmiernie interesują rząd. Codziennie pielgrzymi rozstawiają tu spory dobytek, mnisi z pobliskiego klasztoru zapowiedzieli już nawet budowę klasztoru w miejscu medytacji chłopca i domów dla przybyszy! Widać nawet największe zjawiska natury duchowej muszą mieć dziś swe komercyjne oblicze...

   Medytacji w żaden sposób nie zakłóciła sroga zima mimo iż Rama Bomjon odziany jest od samego początku tylko w cienką szatę! Na miejscu powstał specjalny komitet utworzony przez miejscowych mieszkańców, mający za zadanie chronienie Ramy (drzewo, pod którym medytuje otoczono dwiema linami, które dopuszczają możliwość zbliżenia się do chłopca tylko na 25 metrów). Sam Rama powiedział, że aby osiągnąć stan duchowości Buddy potrzebuje sześciu lat medytacji. Ale czy będzie nieprzerwanie medytował aż tyle czasu?

   Jak się okazało w połowie marca tego roku - nie! Rama po prostu... zniknął. Podejrzewano iż mógł zostać uprowadzony, lub po prostu udać się w spokojniejsze miejsce. Po paru dniach i szeroko zakrojonych poszukiwaniach (w których uczesntniczyła policja, miejscowa ludności, pielgrzymi i rodzina chłopca) potwierdziła się druga teoria. Bamjan został odnaleziony przez członków komitetu, który sprawował nad nim opiekę (między innymi na noc okrywany był materiałami i tak naprawdę nie wiadomo do końca czy w tym czasie nie podawano mu pokarmów). W którkiej rozmowie (zapisanej na video) przekazał im, że musiał odejść, gdyż w poprzednim miejscu brakowało spokoju. Powiedział także, iż znalazł nowe miejsce, w którym nikt go nie znajdzie i że powróci za sześć lat gdy zakończy medytację, którą obecnie odbywa ponownie. Gdzie? Nie wiadomo. Polecił prowadzenie modlitw w poprzenim miejscu a rodziców prosił aby się nie martwili...

   Ale co w ogóle może się dziać w Nepalu?


[posąg Buddy Maitreja w Chinach]

   Według tradycji buddyjskiej żyjemy w pomyślnej kalpie, w której pojawi się 1000 buddów. Kalpa w kosmologii buddyjskiej jest jednostką czasu (ogólnie mówiąc). Obecna kalpa (Bhadra-kalpa) ma mieć 256 milionów lat, z czego minęło już 151 milionów. Pierwszymi trzema buddami byli: Budda Krakuczanda, Budda Kanakamuni oraz Budda Mahakaśjapa. Za ich czasów według wierzeń buddyjskich ludzie żyli po kilkadzisiąt tysięcy lat! Czwartym, obecnym buddą jest wspominany już wyżej Budda Siakjamuni. Przekazy podają także imiona dwóch kolejnych (Budda Maitreja i Budda Simhananda) a także ostatniego, tysięcznego (Budda Ruczika) buddy. Śmielsze teorie twierdzą, że piątym buddą (Budda Maitreja) był papież Jan Paweł II. Teraz wydaje się, że mamy pewnego kandydata. Czy Ram Bamjan rzeczywiście okaże się inkarnacją Buddy?

   Odrzucając cały szum i medialną otoczkę, które ostatecznie przeszkodziły nieco chłopcu w medytacji należy chyba przyznać, że mamy do czynienia z czymś naprawdę niezwykłym a nie oszustwem, mającym za zadanie tylko wprowadzenie chaosu i wzbogacenie się, choć i tak mimowolnie częściowo tak już się stało. Pytaniem pozostaje jak to wszystko się rozwinie, czy po zakończeniu medytacji chłopiec rzeczywiście osiągnie oświecenie i będzie potrafił "wszystko"? Na to chyba niestety będziemy musieli poczekać te parę lat. Smaczku całej tej historii dodaje fakt iż miałoby to nastąpić w roku 2012.

[30.04.2006]

Źródła:
www.nautilus.org.pl, www.bbc.co.uk, www.buddyzm.com.pl, www.npn.ehost.pl



© 2003-2007 by Ecnelis